30 kwietnia 2016

Podsumowanie kwietnia, stos z kwietnia, a w maju wykańczam!

Kwiecień, miesiąc, w którym od dwóch lat cieszę się, zima nadchodzi. Jeżeli ktoś w przyszłości zapyta mnie o najfajniejsze wspomnienia ze studiów, to również wymienię fakt, że każdej wiosny uśmiechałam się na myśl, że WINTER IS COMING. Ale to był dobry miesiąc nie tylko dlatego, że ropoczął się nowy sezon Gry o tron. Zapraszam na moje podsumowanie kwietnia.

Przeczytałam w kwietniu:
1. Dziewczyna, która igrała z ogniem, część 1 (Stieg Larsson)
2. Dziewczyna, która igrała z ogniem, część 2 (Stieg Larsson) < recenzja obu części
3. Władcy dinozaurów (Victor Milán) < recenzja
4. Zew krwi (Nancy A. Collins) < recenzja
5. Taniec ze smokami, część 1 (George R. R. Martin)

Najlepszymi książkami są oczywiście te autorstwa Larsson i Martina. Na tym grunice nic się nie zmieniło, choć niesamowicie cieszę się, że dla odmiany to szwedzki pisarz dostał ode mnie 10/10, a ja mogłam zachwycac się pozbawioną wad lekturą. Nasłabiej wypadła Nancy A. Collins, ale po jej lekturze nie czuję się jakoś wielce zdegustowana, śmiać mi się po prostu chce.

W kwietniu nie miałam wiele czasu na blogowanie i niestety pojawiło się tylko 5 postów. W tym 4 recenzje, a jedna to serialowa (The Last Kingdom). Nadal zalegam z recenzją Campbella, ale chyba po prostu po przeczytaniu powtórnym drugiego tomu Kodeksu Deepgate i późniejszej lekturze ostatniej części zrobię recenzję zbioraczą całej serii. Po raz pierwszy. Taniec ze smokami recenzować będę już w maju.

Obserwatorów przybyło troje i jest Was już 227, za co serdecznie dziękuję!

Na początku kwietnia odbył się koncert Huntera, na którym świetnie się bawiłam, jak zwykle ma to miejsce na koncertach lubianych przeze mnie wykonawców. Z innych kwestii niezwiązanych z książkami, a innymi moimi zainteresowaniami - wróciłam do jazdy konnej i nawet zdarzyło mi się zaliczyć glebę, ale po mału ogarniam się z tym, co trochę mi się z głowy ulotniło.

STOS Z KWIETNIA, czyli znów kupowałam więcej, niż byłam w stanie przeczytać. W maju szlaban, tylko dwie książki zamówione. A poniższe zdobycze to efekt kampanii mającej na celu uzupełnienie większości serii, które w stopniu zaawansowanym czytam. Oprócz książki na samym dole (Przedrzeźniacz Waltera Tevisa) mam dwie części do Burtone'a & Swinburnea (Hodder) dzięki czemu skompletowałam całość, finał Trylogii Kusziela (Wcielenie kusziela), drugi tom piatej części Pieśni Lodu i Ognia, która jak zwykle wymiata oraz ostatni tom trylogii Millennium Larssona.


PLAN NA MAJ - WYKAŃCZAM
Oczywiście ani siebie, ani nikogo, tylko serie książkowe, które rozpoczęłam dawno i nie dawno. Na więcej niż sto, dwieście i trzysta procent nie uda mi się dokońćzyć wszystkiego, co jest na zdjęciu poniżej, ale mam priorytety, które zostały oznaczone gwiazdkami.


Wiem, że są dwie trójki. Nie chodzi o to, że dalej niż do trzech liczyć nie potrafię, chodzi o to, że nie wiem, na co się zdecyduję. Larsson ma oczywiście pierwszeństwo, z racji tego, że postanowiłam nie rozciągać czytania trylogii na rok i więcej, jak ma to miejsce w przypadku innych tytułów z tego zdjęcia. Canavan zaraz potem, bo zawsze czytam ją na przełomie wiosny i lata, a nie będę czekała do czerwca, poza tym to lekka i szybka lektura będzie. Natomiast wybór między "Careyami" rozwiążę albo patrząc na moje zachcianki, jakie wtedy powodować mną będą, a jeżeli nie to, poproszę o pomoc Was. W każdym razie wątpię, że zdążę z Bogiem zegarów w maju, bo jak pisałam wyżej, chcę jeszcze sięgnąć po drugi tom po raz drugi i dopiero czytać finał. Oprócz książek ze zdjęcia w bibliotece czeka ostatni tom Trylogii Atramentowej, którą w całości "pożyczałam" i której do przeczytania też mi została jedynie trzecia część. Tym bardziej w maju nie zdążę. 

Co nie zmienia faktu, że pożegnanie z Millennium, serią o Castorze i Trylogią Kusziela będzie na pewno trudne i kumulowanie takich wrażeń w jednym miesiącu zapoczątkowanym lekturą ostatniej wydanej części Pieśni Lodu i Ognia zakrawa na masochizm.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.