Władcy dinozaurów

W czasach dzieciństwa interesowałam się różnymi dziwnymi rzeczami. Chciałam zostać strażakiem, fascynowały mnie skoki narciarskie, a przy tym jazda konna wydaje się jednym z najmniej dziwnych odpałów. Oprócz tego wyżej wymienionego niesamowicie ciekawiły mnie dinozaury i prehistoria. Dostawałam na różne okazje na przemian zabawki związane z końmi albo z dinozaurami właśnie. To dziwne hobby pozostało, przynajmniej szczątkowo do dziś i gdy tylko zobaczyłam wśród zapowiedzi informację o tym, że ukażą się u nas Władcy dinozaurów stwierdziłam, że zamówię ją jak tylko będzie dostępna. Równie szybko zabrałam się do czytania.

Rozpoczynając lekturę nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Autor co prawda, jak głosi notka na skrzydełku, nie jest debiutantem, ale nie oznacza to oczywiście, że z marszu zafunduje mi doskonałą lekturę. Widniejące na górze okładki martinowskie słowa uznania dla Milána ani mnie nie zraziły ani też nie zachęciły, również nie one przyczyniły się do sięgnięcia po książkę. Autor postanowił zaprosić nas do świata, w którym dworzanie snują swoje intrygi, damy dworskie plotkują, a możnowładcy korzystają ze swojej potęgi, by buntować się przeciwko cesarzowi. Victor Milán decyduje się na stworzenie kontynentu kształtem przypominającym głowę Tyranozaurusa Rexa, natomiast przy nadawaniu nazw poszczególnym krajom posłużył się tymi rzeczywistymi, znajdującymi się w Europie i tym sposobem akcja zostaje zakotwiczona w Spanii. Już na samym początku jesteśmy świadkami krwawej bitwy, w której buntownicy stają przeciwko siłom cesarskim. Pomimo tego, że zapoznawanie się z nowym światem jest na niezbyt zaawansowanym etapie w przypadku tego fragmentu książki, to od razu uwagę zwraca fakt, że autor postarał się o naprawdę porywające opisy bitew. Przyznam, że pierwsze kilkadziesiąt stron było dla mnie ciężkich do przebrnięcia, ale przyjemność z lektury tak świetnych fragemntów batalistycznych napawała mnie optymizmem co do dalszego przebijania się przez książkę.

Nauczyłeś mnie, że prawda zawsze jest piękna, bez względu na to, jak brzmi.

Victor Milán posługuje się bardzo nietypowym językiem, momentami wymagającym naprawdę dużego skupienia, a nawet pomocy wyszukiwarki internetowej. Nie wiem, czy jest to kwestia tłumaczenia (swoją drogą, tłumaczem jest Michał Jakuszewski, który przełożył Pieśń Lodu i Ognia), ale nie sądzę, bo to tekst autora musiał wymagać użycia słów typu "treliaż", czy też "mantylka". I tak, po nieco trudnej lekturze wymagającej przyzwyczajenia się do stylu autora jestem mądrzejsza o słowa takie ja "arbalet", "morion" czy też wspomniany "treliaż". Co nie zmienia faktu, że początki były trudne i momentami bałam się, że za bardzo mnie książka wymęczy.

Na wschodzie powiadają, że nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż człowiek, który żyje tak, jakby już był martwy.

Po Raju, świecie, w którym została osadzona historia poruszamy się dzięki czwórce głównych bohaterów. Są to Melodiá (cesarska córka), Jaume (kochanek oraz cesarski generał), Rob Korrigan (poskramiacz dinozaurów) i Karyl Bogomirsky (były wojewoda). W zasadzie ciężko mi było wybrać faworyta przez pierwsze rozdziały, bo żaden z bohaterów nie wyróżniał się szczególnie niczym, dzięki czemu mogłabym go polubić. Pod koniec lektury stwierdziłam, że moim faworytem jest Jaume, wyróżniający się z wymienionej czwórki rozwagą, dojrzałością i zdecydowaniem w działaniu. Natomiast cesarska księżniczka okazała się słabo wykreowaną żeńską postacią, co w sumie mnie nie dziwi, bo trafić na dobrze napisane bohaterki jest ciężko. Melodiá nie grzeszyła inteligencją, a poza tym przez reprezentowała cechy, których nienawidzę u kobiet. Strzelała fochy, obrażając na Jaume tylko o fakt, że musiał spełniać cesarskie rozkazy (MUSIAŁ. Rozkazy były CESARSKIE. To trochę ważniejsze od nadąsanej panienki, która nie wie czego chce). Na szczęście w przypływie odrobiny samokrytycyzmu Melodiá stwierdziła, że jest głupią nie powiem kim (bo raczej nie przeklinam w recenzjach), czemu z ochotą przyklasnęłam, choć stosunku do niej nie zmieniłam. Co więcej, jej niezliczona świta też mnie denerwowała, a jedynie młodsza siostra Montserrat wzbudzała jako takie pozytywne wrażenie.
Postacią, która jako tako do mnie przemówiła był najemnik i wspomniany wyżej poskramiacz dinozaurów - Rob Korrigan. Bohater lubiący zgrywać cwaniaka, ale równocześnie oddany opiekun jaszczurów i właściciel Małej Nell, przedstawicielki jednego z łagodniejszych gatunków dinozaurów. Natomiast jego kompan, Bogomirsky, okazał się postacią tak niezrozumiałą dla mnie, w sensie, że jego motywy zostały słabo zarysowane, że koniec końców ani mnie mierził, ani grzał, że się posłużę metaforą.

Wszystko to, co napisałam składa się na obraz przeciętnej, nie zbyt porywającej powieści, czas więc przejść do bardzo konkretnych plusów, jakie odnalazłam w Władcach dinozaurów. Po pierwsze, same dinozaury. Nie są one jedynie uzupełnieniem świata, w którym toczące się wydarzenia nie mają zbyt wiele związku z tymi stworzeniami. Victor Milán postarał się przy dopracowywaniu tego aspektu książki. Na początku każdego rozdziału została umieszczona notka dotycząca jednego gatunku dinozaura, wraz z jej nazwą łacińską i nazwą stosowaną w książce. Na chybił trafił sprawdziłam kilka z tych gatunków, wpisując je w wyszukiwarkę i wszystko się zgadzało, co świadczy o tym, że Victor Milán czerpał z zasobów współczesnej nauki. Co więcej, opisy tych stworzeń naprawdę mnie uwiodły. Jawiły się jako potężne, majestatyczne bestie, budzące grozę w bitwie i dodające całej powieści patosu. Co więcej, wpisywały się doskonale w kulturę choćby takiej Spanii, bo bohaterowie co rusz porównywali na przykład różne dźwięki do tonów wydawanych przez dinozaury, a na uczcie nosili maski upodabniające ich do konkretnych  gatunków. To było naprawdę świetne i podczas czytania odnosiłam wrażenie, że dinozaury są integralną częścią tego świata, że bez nich nie istniałby w żadnym wypadku.

Już dawno temu przekonałem się, że jeśli człowiek chce coś osiągnąć, musi zacząć od punktu, w którym się znajduje. Albo czekać całą wieczność na właściwy moment, który nigdy nie nadejdzie.

Kolejną bardzo ważną zaletą książki są wyżej już nadmienione sceny batalistyczne. Zostały opisane bardzo krwawo i brutalnie, w takim stopniu, że momentami aż się wzdrygałam. To jest to, za co bardzo sobie cenię fantasy, to czego oczekuję od tego gatunku. Ciekawe sceny bitew to podstawa, a gdy dostałam taki fragment już na samym początku książki wiedziałam, że autor przynajmniej na tym gruncie mnie nie zawiedzie. Poza tym bohaterowie, przynajmniej niektórzy są twardymi realistami. Ruszą do walki z przerażeniem, świadomością, że będą musieli zabijać i goryczą na myśl o tym, że ucierpią nie tylko ludzie, ale i zwierzęta. Podkreślają ten smutny i jakże nieodłączny aspekt wszystkich batalii, równocześnie pozostając dobrymi żołnierzami. A bitew jest wiele i żadna nie odstaje poziomem od ogółu.

W lekkie zdziwienie wprawiły mnie bardzo konkretne kopie nazw zastosowanych przez autora, a które spotkałam już w Pieśni Lodu i Ognia. Co prawda Zębaty tron można wybaczyć, bo w fantastyce wiele jest różnorodnych tronów (istnieją przecież Kroniki Nieciosanego Tronu, a i Szklany tron gdzieś tam się przewijał), ale na przykład trochę się skrzywiłam na wzmiankę o bitwie w Szepczącym lesie albo statku o nazwie "Melisandre". Co więcej gwiazda wśród intrygantów nosi nazwisko "Pająk" i o ile dwie nazwy mogły być dziełem przypadku, to trzy już niekoniecznie. Dlaczego nie krzyczę, że ktoś tu brzydko ściąga od Martina? Wymienione przeze mnie aspekty są epizodyczne (no dobra, bitwa w Szepczącym lesie nie), a w podziękowaniach Milán wymienia Martina. Natomiast Martin poleca Milána i trochę mało prawdopodobne wydaje mi się, żeby ktokolwiek polecał plagiat własnego dzieła. Owszem, nie do końca mi to leży, ale niech już będzie, większe zbrodnie w literaturze widziałam, a i wątki w powieści Milána nie sprawiają wrażenie wyjętych żywcem z Westeros.


Taka mała... scenografia do lektury.
Władcy dinozaurów to książka oddalona od ideału, ale posiadające bardzo mocne strony i oryginalny motyw wykorzystujący prehistoryczne stworzenia, które można uznać za bliższe rzeczywistości smoki. Styl autora wymaga przyzwyczajenia się do niego, ale tą niewygodę może wynagrodzić późniejsze ukazanie świetnie napisanych starć między armiami uzbrojonymi w dinozaury. Świat co prawda wymaga lekkiego dopracowania, przynajmniej na gruncie bohaterów, ale nie są to wady mocno uprzykrzające lekturę. Generalnie Władcy dinozaurów to dosyć dobra książka, przekazująca pewne prawdy i niepozbawiona głębszego znaczenia, której kontynuacji zamierzam wypatrywać.

Moja ocena: 7/10

Tytuł oryginału: The Dinosaur Lords
Autor: Victor Milán
Wydawnictwo: Galeria Książki
Ilość stron: 551
Rok wydania: 2015 (oryginał), 2016 (w Polsce)

Seria Władcy dinozaurów:
1. Władcy dinozaurów
2. The Dinosaur Knights
3. The Dinosaur Princess
4. ?
5. ?
6. ?

Komentarze

Autorzy

Anne Rice1 Arthur Conan Doyle2 B. K. Evenson1 Barry Eisler1 Becca Fitzpatrick2 Ben Aaronovitch1 Bram Stoker1 Brandon Sanderson2 C. S. Lewis7 Carlos Ruiz Zafon1 Cassandra Clare6 Catherynne M. Valente1 Cecilia Randall1 Ceridwen Dovey1 China Miéville1 Chris Carter1 Christopher Tolkien2 Claudia Gray1 Clayton Emery1 Coben6 Cornelia Funke3 Danielle Trussoni1 Dariusz Domagalski1 Darynda Jones1 Dave Gross1 Dukaj1 E. Dębski1 Ed Greenwood1 Ewa Białołęcka2 Felix Gilman1 George R. R. Martin9 Graham Masterton1 Guy Gavriel Kay2 Henning Mankell1 Hitomi Kanehara1 Ian Tregilis2 Ilsa J. Bick1 Izabela Janczarska1 J. K. Rowling1 J. R. R. Tolkien10 Jacek Borcuch1 Jacqueline Carey4 Jakub Ćwiek7 Jakub Żulczyk1 James Thompson1 Jan Parandowski1 Jan Skaradziński1 Jane Mysen1 Jaroslav Rudis1 Jaye Wells3 Jean-Louis Fournier1 Jim Butcher2 Jo Nesbø1 Jonathan Maberry3 Jordan Weisman1 José Carlos Somoza1 Julie Kagawa1 Jurek Owsiak1 K. Lewandowski1 Kazimierz Kyrcz Jr2 Kazue Kato3 Kazuki Sakuraba1 Kelly Keaton1 Ken Liu2 Kendare Blake1 Kerstin Gier3 Kim Newman1 Krzysztof T. Dąbrowski1 Laini Taylor3 Lars Wilderäng1 Laura Gallego1 Libba Bray2 Lisa Smedman1 Lynn Raven3 Magda Parus1 Magdalena Salik2 Maja Lidia Kossakowska2 Manel Loureiro3 Marcin Mortka1 Marcin Wroński2 Mario Puzo1 Mark Del Franco1 Mark Hodder2 Marta Kisiel1 Max Brooks1 Maxime Chattam1 Michael Coren1 Michael Grant3 Michael Reaves1 Michaił Bułhakow1 Mike Carey5 Nancy A. Collins2 Nate Kenyon1 Neal Shusterman1 Neil Gaiman2 Nick Hornby1 P. Goraj1 Paolo Bacigalupi1 Patricia Briggs3 Patrick Süskind1 Paul Kemp1 Pierre Boulle1 Piotr Sender1 Rachel Caine5 Rachel Ward2 Rhiannon Frater2 Richard Lee Bayers1 Richard Weber1 Richelle Mead2 Roald Dahl1 Rob Zombie1 Robert Browne1 Robert Cichowlas2 Robert J. Szmidt1 Robert M. Wegner1 Robert Silverberg1 Robison Wells1 Rod Rees1 Sean Stewart1 Sherrilyn Kenyon1 Simon R. Green2 Stephen King9 Stephenie Meyer2 Stieg Larsson3 Susanne Rauchhaus1 Suzanne Collins3 Tahereh Mafi1 Thomas Morgenstern1 Trudi Canavan7 Veronica Rossi1 Victor Milán2 Voronica Whitney Robinson1 W. Kalicki1 Walter Moers1 Walter Tevis2 Wendelin Van Draanen1 William Nicholson1 William Shakespeare1 Wolski1 Żerdziński1 Żółtowska1
Pokaż więcej

Motywy, serie, misz-masz

7 grzechów głównych książkoholika1 adaptacja1 Akta Dresdena2 alchemia3 Anglia Wiktoriańska7 anioły2 antyk2 Ao No Exorcist3 Archiwum burzowego światła2 arcydzieło9 Artefakty3 baśniowo7 Burton i Swinburne2 czarownice2 czasoumilacz30 czasy współczesne3 czerwiec6 czytam niebieskie6 Dary Anioła7 demony6 Diabelskie maszyny3 Dni Fantastyki Wrocław2 dobra książka9 duchy3 Dzień czytania Tolkiena1 dżinny1 egzorcyzmy8 ekranizacje12 elementy paranormal1 elfy2 ezoteryka3 fantastyczna polska3 fantastyka polska19 filmy9 grudzień6 grunt to okładka2 gwiazdka6 Gwiezdni wędrowcy2 High Five14 historia1 Igrzyska śmierci5 karty1 King zekranizowany4 klasyka10 kobiety1 kolorystycznie2 koncert5 koniec serii19 konwent7 kończę co rozpoczęłam8 kosmos2 książkowe wydarzenia2 kwiecień7 legenda arturiańska1 lektura3 Liebster Blog12 lipiec5 listopad7 literatura amerykańska19 literatura angielska5 literatura brytyjska2 literatura czeska1 literatura francuska3 literatura hiszpańska3 literatura japońska2 literatura niemiecka11 literatura norweska1 literatura polska27 literatura rosyjska1 literatura szwedzka3 literatura włoska1 luty6 Madera1 magia20 maj7 małomiasteczkowy klimat2 manga3 marzec7 Mercedes Thompson3 miejsce akcji: Londyn19 miejsce akcji: Nowy Jork6 mitologia4 mitologia skandynawska2 mitologia słowiańska2 Moja Biblioteczka2 morganville4 muzyka18 na własną odpowiedzialność6 Narnia8 nie polecam18 Nierecenzyjnie20 Nowe Crobuzon1 o blogach1 Obca krew3 ogłoszenia parafialne5 okładki2 okołoksiążkowe wynurzenia10 Opowieści z Mekhaańskiego Pogranicza1 orient3 pamiętnik3 październik6 Pieśń lodu i ognia16 płacz6 Pod sztandarem dzikiego kwiatu2 podróże w czasie4 Podsumowania57 Polcon3 polecane113 portert1 przeczytam tyle ile mam wzrostu2 przeprawa4 pseudodystopia1 Pyrkon2 radosna twórczość1 rankingi16 recenzja nieksiążkowa2 refleksja3 relacja3 rycerze5 Salem2 sekta2 seriale9 seriale historyczne2 Sherlock Holmes2 sierpień9 skoki narciarskie1 smoki2 sport1 Stosiki53 styczeń6 sukub1 średniowiecze1 Tag20 Targi w Katowicach4 The Following1 The Last Kingdom1 top ten2 Trylogia Atramentowy Świat3 Trylogia czasu3 Trylogia Kusziela3 trylogia Millennium3 Trylogia Zdrajcy3 Trylogia Zombie3 Tudorowie1 uciekać od tej książki3 Uczta wyobraźni1 Uskevrenowie1 Versatile Blogger Award5 wampiry15 wiedźmin1 wilkołaki10 Władca pierścieni4 Wojny alchemiczne1 wrzesień4 wspomnienia1 wspomnienia Blue Carmen2 Wspomnienia DżejEr19 współpraca2 wydanie1 Wydawnictwo Studio Astropsychologii5 wywiad z autorem1 Wyzwanie15 XVIII wiek2 Z półki2 z Wrocławiem w tle1 zabawy blogowe34 zakładki1 zaksiążkuj nazwę bloga1 zaskoczenie8 zbiory opowiadań12 zombie8
Pokaż więcej

Google+ Followers

Obserwatorzy