1 czerwca 2015

Podsumowanie maja



Bardzo szybkie i nawet nienajgorsze jak na taki natłok nauki. Żeby nie przedłużać i móc w całości oddać się lekturze materiału na kolokwium z Teorii zmiany społecznej już spieszę donieść, że:

Przeczytałam:
1. Atramentowa krew (Cornelia Funke) < recenzja
2. Cyrk (Alistair MacLean) < recenzja 
3. Błękitny księżyc Część II (Simon R. Green) < recenzja
4. Klub siodło: Oczarowane końmi (Bonnie Bryant)

Najlepsza była Atramentowa krew, a najsłabszy koniec końców okazał się Błękitny księżyc i choć bardzo nie żałuję, że sięgnęłam po tę książkę to więcej po twórczość Simona R. Greena nie mam zamiaru sięgać. W dodatku tytuły numer 3 i 4 sugerują fakt, że mam taki zapieprz na uczelni, że nie mogę czytać dużych, ambitnych, wymagających książek. I może chwilę oddechu będę miała w czwartek,


Blogowo:
Postów opublikowałam: 7
Recenzji pojawiło się w liczbie: 4 (w tym jedna zaległa z kwietnia
Obserwatorów dołączyło: dwoje, bo 203 + 2 = 205 (Witam państwa!)


Dołączyły 4 książki do biblioteki, w tym jeden PDF (e-book) co do którego mam pewne obawy, bo nie znoszę czytać na kompie. Ale może to będzie takie fajne, że zapomnę, że nie jest to wersja papierowa? W każdym 

Wyzwanka:
Grunt to okładka: -
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 36 cm + 9,9 cm = 45, 9 cm (Nadal słabo. Albo jestem za wysoka, albo czytam za wolno.)


Coś jeszcze? Namiętnie tęsknię za Grą o tron, której nie mam nawet czasy oglądać (!!!), a co dopiero czytać, Dobrze, że druga połówka Nawałnicy mieczy spoczywa na parapecie u kumpeli z uczelni i nawet mnie nie nęci. Znaczy Nawałnica mieczy, nie kumpela.
Udało mi się doczytać jeszcze jedną książkę z mojego projektu sprzed dwóch lat pt. Czytam niebieskie. Brakuje mi jeszcze jednej, sporej książki do tego osobistego wyzwania i może na wakacje zrobię sobie inny kolor. Z drugiej strony mam na wakacje tyle planów czytelniczych, że najpewniej skończy się na jednym pseudo projekcie, a tak to będę czytała to, co randomowo wybiorę. 
Wracam do tych cudownych kserówek, które przecież są dużo ciekawsze, niż powieści fantasy, ja nie wiem co to w ogóle ma być to fantasy... Dobra, wiem, że nikt mi nie wierzy. Ale czasem muszę się oszukiwać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.