Nie często można spotkać się z zadowalającymi ekranizacjami, ale ja miałam styczność z dwoma takimi przypadkami...

1. Zaklinacz koni (Nicholas Evans)
Pisałam już o książce, to teraz napiszę o filmie... Cóż, jako że jestem koniarą, każda produkcja, w której biorą udział kopytne przyciąga moją uwagę. Emocje, jakie towarzyszyły mi w czasie oglądania filmu nie odbiegały zbyt mocno od tego, co czułam podczas lektury. Wzruszenie, żal, radość, łzy w oczach... Wszystko zostało pięknie ukazane w filmie i nawet, jeśli zmieniono w nim nieco zakończenie, to i tak uważam Zaklinacza koni za jedną z moich ulubionych produkcji o bardzo życiowym przesłaniu. Polecam każdemu, nie tylko zapalonym miłośnikom.
2. Miasto kości (Cassandra Clare)
Co tu dużo mówić, film mnie oczarował! Może i pominięto kilka rzeczy, ale całość i tak wyszła urzekająco i... i... i >TUTAJ< znajduje się pełniejsza opinia o ekranizacji czego nie chce mi się przepisywać. Leń jestem, w dodatku dotachałam dzisiaj 20 kilogramów swoich pierdół do nowego mieszkania więc... Nie i kropka.
Ale do Jamie'go się przekonałam, a byłam z początku niemalże oburzona tym, że to on ma grać mojego Jace'a...
Ode mnie na dzisiaj tyle. Idę odpoczywać i rozpakowywać plecak i walizkę i coś czytać... Nie wiem co, ale wreszcie mam pod ręką większość tego, z czym nie miałam okazji się jeszcze zapoznać, więc jest w czym wybierać.
Z oboma książkami/filmami się (jeszcze) nie zapoznałem, a jeśli chodzi o moją ulubioną ekranizację, to są to "Igrzyska śmierci" - nawet wczoraj po raz kolejny obejrzałem sobie ten film i jak zwykle byłem zachwycony ;D
OdpowiedzUsuńJakie spieprzone zakończenie, bardzo dobre :D Poza tym to jedna z najwierniejszych adaptacji jakie widziałem. Oczywiście, nic nie odda napięcia wytworzonego w książce, ale emocje podczas oglądania filmu i tak są wielkie (przynajmniej u mnie :P). Ciekawe czy druga będzie równie dobra (czy też powinienem napisać "lepsza", zależy od punktu widzenia :))?
UsuńA mnie urzekły seriale: "Miecz Prawdy" oraz "Filary ziemi". Zdecydowanie świetnie wykonana produkcja. :) I w tym przypadku pomijam fakt, iż kocham książki, o których mowa. ^^
OdpowiedzUsuńA "Igrzyska śmierci"? ;) nie były zadowalającą ekranizacją?
OdpowiedzUsuńEkranizacja "Zaklinacza koni" i mnie się bardzo podobała. "Miasta kości" natomiast ani nie czytałam, ani nie oglądałam :)
OdpowiedzUsuńA ja tych filmów nie widziałam niestety. :)
OdpowiedzUsuńBędę mieć na uwadze. :)
UsuńA ja dalej nie mam ochoty na film Darów Anioła... Mimo iż uwielbiam książkę ;)
OdpowiedzUsuńZamierzałam iść na Miasto Kości do kina, ale chyba skończę na tym, że obejrzę w internecie. Tak się jakoś niefortunnie zdarzyło :( Póki co odświeżam sobie książkę ;)
OdpowiedzUsuńZaklinacza koni to tak średnio kojarzę. Niestety jakoś odrzuca mnie ten popyt na konie w kulturze. No po prostu nie. Mogę sobie oglądać konie na pastwisku, ale nie gdzie indziej. Jednak jeśli zawiera tę mądrość życiową to może pokuszę się na ten film..
OdpowiedzUsuńA co do drugiej pozycji - Miasto kości było genialne. Nawet mimo tego, że trochę film od książki się różnił. ;)