27 sierpnia 2013

30-day Book Challenge: Day 11

Czyli Książka znienawidzona...

To, co mi się najszybciej nasuwa na myśl to obiekt pierwszej recenzji na tym blogu, czyli moja opinia o Enklawie... Pozwólcie, że zamiast ponownego rozpisywania się o tej książce skopiuję fragmenty swoich wypocin:

 Enkalwa mnie po prostu dobiła. Opis na okładce głosi, że Znajdziecie tu wszystko, co najlepsze w bestsellerach "Metro 2033" i "Igrzyska śmierci". Metra nie czytałam, ale porównanie do trylogii Suzanne Collins zakrawa niemalże na zbezczeszczenie. 

Bohaterowie? Nie sądziłam, że można tak bardzo spłycić główne postaci. A jednak, po wczorajszym skoku Felixa Baumgartnera okazuje się, po raz kolejny, że nie ma rzeczy niemożliwych.*

 Dwójka głównych bohaterów zostaje skazana na wygnanie i musi opuścić względnie bezpieczne podziemia. Na powierzchni... cóż, tutaj przyczepię się do sposobu pisania autorki. Opisy nie wiele wnoszą, są jakby... formalnością. 

lubię akcję, a tej tutaj sporo. Jedno ale. Żeby jeszcze była dobrze napisana, to udałoby mi się znaleźć choć jeden pozytyw w tym tytule. A tak jedna dynamiczna scena zajmuje w książce objętość jednej kartki, w dodatku niezbyt gęstym drukiem. Język jest prosty, nieurozmaicony, a pomyłek w tekście też nie mało.

Szkoda, że imiona również zostały przełożone na język polski. Tak Cień nazywałby się Shadow, a taki Kamień byłby postacią o imieniu Stone. Brzmi lepiej? Dla mnie zdecydowanie.

Nie radzę kierować się porównaniem do Igrzysk, bo ja się na tym przejechałam. **

* Recenzja ta pisana była 15 października minionego roku, dzień po pobiciu rekordu wysokości w skoku ze spadochronem, chyba wszyscy kojarzą mniej więcej to wydarzenie?
** Oj, przejechałam się, ale na błędach swych uczyć się do końca nie umiem bo poraz kolejny sięgnęłam po książkę polecaną fanom trylogii Suzanne Collins i po raz kolejny ze smutkiem stwierdziłam "Nie, to nie to..."

A link do pełnej recenzji Enklawy Ann Aguirre TUTAJ, więc zapraszam ^^ Na dzisiaj to wszystko, jutro kolejny post i dobra wiadomość: uda mi się w tym miesiącu skończyć jeszcze jedną książkę, a co za tym idzie, pojawi się jeszcze jedna recenzja :)

8 komentarzy:

  1. Nie czytałam tej książki, ale nie żałuję. Chyba nie jest warta czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdziwiła mnie ta recenzja. Ostatnio czytałam recenzje tej książki na innym blogu i głosiła, że książka jest dobra.
    Chyba będę musiała się przekonać sama : )

    OdpowiedzUsuń
  3. To raczej nie jest powieść w moim guście, więc odpuszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. :D Ach... „Enklawa”... szczerze jej NIENAWIDZĘ!
    Ostatnio czytałam i gdy przyszło mi napisać recenzję, to miałam niezły ubaw, bo strasznie się nad tą książką znęcałam :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej książki, ale widać, że można ją nienawidzić. Ja nie znoszę "Alchemika" Coelho. Płytka i przewidywalna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam kiedyś książkę "Tunele", nie spodobała mi się i przez nią mam awersję do książek o podobnej tematyce...

    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dużo słyszałam o tej książce, a czytać nie miałam okazji. W tej chwili się z tego cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie nie była aż tak zła. Nie zgadzam się z niektórymi punktami, np. tym o imionach. Gdyby zostały nieprzetłumaczone to przecież nie miałoby sensu, bo w końcu ich imiona zależały od przedmiotów.
    O tym porównaniu do Igrzysk śmierci to już pisałem, że nigdy nie należy się nakręcać na nie wiadomo co, bo się można rozczarować :P No i chodzi raczej o porównanie gatunkowe. :)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.