21 czerwca 2013

Języki i kolczyki

Czas zabierania się do napisania recenzji tej książki równa się mniej więcej czasowi czytania. Dziwne? Niekoniecznie, bo książka ma nie wiele ponad sto stron. Wypatrzyłam ją w markecie w bardzo niskiej cenie i bardzo szybko weszłam w jej posiadanie.

Lui, dziewiętnastolatka z Japonii poznaje chłopaka - Amę. Dziewczyna wplątuje się w związek z nim i decyduje się na eksperymenty z  kolczykowaniem ciała. Kolejne pomysły wymagają od niej coraz więcej poświęcenia. Zostaje wciągnięta w romans z najlepszym przyjacielem Amy - prowadzącym studio piercingu i tatuażu Shibą.

Zwróciłam uwagę na tą książkę, bo co tu dużo mówić, piercing mnie jara, a i lubię punkowe klimaty o których wspomniano w opisie. Problem polega na tym, że opis jest dość mocno naciągany:

"Dziewiętnastoletnia dziewczyna zafascynowana możliwością transformacji ciała, wkracza w świat seksualnych perwersji, piercingu i zbrodni..." a wewnątrz dodano jeszcze: "Znudzona życiem dziewiętnastoletnia Lui [...] z obserwatora zmienia się w aktywnego uczestnika subkultury punkowej".
Dobre sobie. Żadnych elementów punku nie zauważyłam w książce, bo przecież kolczyki i tatuaże to nie jest znak rozpoznawszy tejże subkultury. Kij z punkiem, zbrodni i seksualnych perwersji też się zbyt wielu nie dopatrzyłam. Owszem, jest opis jednego stosunku dość wyuzdanego, ale wielkiego wrażenia to to na mnie nie zrobiło. Może i jestem niewrażliwa, ale właściwie nic mnie nie zaskoczyło, gdy czytałam o tych "perwersjach". 

Jak już się nanarzekałam na opis, który wprowadza w błąd potencjalnych czytelników to teraz powiem, co sądzę o całości. Podobało mi się. Może dlatego, że lubię takie klimaty, może dlatego, że sama planuję kolczyk - choć nie jestem takim hardkorem jak Lui. Bo co jak co, ale robienie sobie wężowego języka to trochę zbyt duży "odjazd" jak dla mnie. Ale jeden, we brwi, why not? Naczytałam się też trochę opinii o książce. Że wstrętna, że obrzydliwa, że nie do czytania, że beznadziejna, że nic nie wnosi... A jednak się nie zgodzę. Bo przedstawia skrajności, w jakie mogą popaść "znudzone nastolatki". Częściowo obrazuje środowisko "buntowników" choć może w zbyt negatywnym świetle.

Jeżeli mowa o minusach, to na pewno nie spodobało mi się, że Lui z taką naiwnością podeszła do związku z Amą, a potem jeszcze grała nie fair - zdradzając go i nadal deklarując gorące uczucie do chłopaka. A gdy przyszło co do czego nie potrafiła nawet podać jego nazwiska. Nie wiedziała ile miał lat, dopiero pod koniec okazało się, że był młodszy. Po drugie - przyjaźniła się z "Barbie-girl". Skoro już jest "punkiem" to raczej nie jest to towarzystwo dla niej. Tym bardziej że Lui lubiła się szlajać po mieście z wykolczykowanymi kumplami, sama rozpychając sobie dziurę w języku, żeby również go rozdwoić.
Po trzecie nie mamy wyjaśnienia morderstwa. Padają pewne podejrzenia, ale nie ma konkretnych podstaw żeby sądzić, że właśnie ta osoba zabiła.

Języki i kolczyki mają swoje wady i zalety, ale w jakiś dziwny, pokręcony sposób pomysł autorki do mnie trafił. Jego wykonanie również, chodź język zawiera przekleństwa i nic nie jest owijane w bawełnę. Ale może po prostu to ja jestem dziwna i pokręcona - albo o książce wypowiadały się tylko osoby o bardzo radykalnych poglądach w pewnych kwestiach.

Moja ocena: 7/10

Autor: Hitomi Kanehara
Wydawnictwo: Albatros A. Kuryłowicz
Ilość stron: 103
Rok wydania: 2004 (za granicą), 2007 (w Polsce)

11 komentarzy:

  1. Całkowicie nie moje klimaty. Muszę przyznać, że nieco boję się takich trudniejszych spraw, a piercing mnie obrzydza. To znaczy, jeśli jest w granicach rozsądku, to nie mam nic przeciwko, ale taki rozdwojony język to lekka przesada. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie książki, mysle tez, ze te wady nie beda mi zbytnio przeszkadzac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię piercing i tatuaże, ale książka chyba nie dla mnie. Po przeczytaniu tej recenzji mam trochę takie odczucia, że wykorzystano ten temat do wzbogacenia mało ciekawej fabuły..

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za kolczykami, wystarczą mi te na uszach :). Dlatego też nie ciągnie mnie do tej książki. Może kiedyś mi się odmieni.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki obrazujące skrajności młodzieży są potrzebne, choć czasem np takie "My dzieci z dworca zoo" zamiast ostrzegać edukują w drugą stronę i zachęcają. To przynajmniej zauważyłam na przykładzie znajomych.
    Dla mnie kolczyki zupełnie nie kojarzą się z buntem, tylko niepotrzebnym bólem w celu poprawy wyglądu itp. Kiedy miałam 6 lat rodzice przekuli mi uszy to zapamiętałam głównie ból, łzy i szok. Bracia mieli łatwiej. Im przekuto tylko jedno.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie rzecz biorąc nie popieram aż tak piercingu, jednakże czemu nie przeczytać o tym książki? Zainteresowała mnie ta pozycja i sądzę, iż nie zmarnowałabym czasu na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award ;) Po szczegóły zapraszam tutaj:
    http://magiczne-polki.blogspot.com/2013/06/stosik-nr-5-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo te perwersje to aktualnie najczęściej jedynie chwyt marketingowy, aby ludzie sięgali po książki. Sama przeczytałabym książkę japońskiego autora

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam bardzo mieszane uczucia wobec tej książki po przeczytaniu Twojej recenzji. W ogóle - nie sądzę, by barbie-girl i typowa "punkówa" nie mogły się przyjaźnić. ;) Póki co książkę sobie daruję, mam wiele innych, które zainteresowały mnie w znacznie większym stopniu.
    Pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piercing... U kogoś jest ok, ale sama bym się chyba nie odważyła.
    A co do książki, to gdyby nie Twoja recenzja, to pewnie nie zwróciłabym na nią uwagi. Nie mówię, że będę jej na siłę szukać, ale jeżeli natrafię na nią to pewnie sięgnę. Ponad sto stron to niewiele, więc nawet gdy mi się nie spodoba, to czasu nie stracę za dużo:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.