12 grudnia 2012

Pamiętnik Cathy


Tytuł: Pamiętnik Cathy
Autor: Sean Stewart, Jordan Weisman
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 144
Rok wydania: 2006


 - O, masz Pamiętnik Cathy...
- No, chcesz?
I w ten sposób podprowadziłam książkę z biblioteki Rhiamon. Najwyraźniej zostały we mnie resztki upodobań z dawnych, podstawówkowo - gimnazjalnych upodobań książkowych. Jak już zapewne wspominałam, obiektem moich zainteresowań były wtedy książki młodzieżowe, ale tylko te, które zostały napisane w formie pamiętnika. Liczyłam na to, że kiedyś uda mi się dorwać Pamiętnik Cathy, ale niestety udało mi się to dopiero teraz. W liceum, w ostatniej klasie.
„Bo dziecko nie ma co czytać” - wymruczałam wkładając książkę do mocno upchanej już torby przed wyjściem od Rhiamon i mając w myślach ten stos czekający na mnie w domu...

Ale jeszcze tego samego dnia zaczęłam czytać. Książka może nie jest gruba, ale ja, mając jeszcze pięć innych... Przeczytanie Cathy zajęło mi ponad miesiąc. Normalnie miewam lepsze tempo.

Główną bohaterkę poznajemy zwykłego poranka, kiedy to jej matka zauważa u niej ślad w zgięciu łokcia. Ślad jakby po igle. I od razu podejrzewa to, co każdy rodzic w takiej sytuacji, czyli że córka miała kontakt z narkotykami. A nasza bohaterka jest świeżo po randce z Victorem – przystojnym Azjatą, który dość mocno ją intryguje. I to z nim wiąże powstanie tegoż śladu. Główna bohaterka jest siedemnastoletnią nieco zbuntowaną dziewczyną z artystyczną duszą. To się widzi we wszystkich opisach, jakie nam serwuje Cathy. Na świat patrzy okiem artystki, nie rozstaje się ze swoim szkicownikiem, a strony pamiętnika zdobią liczne rysunki na marginesach, ale o tym później.

Sprawa z Victorem wydaje się tajemnicza, bo chłopak nie mówi jej wiele o sobie, zataja swoją przeszłość i po pewnym czasie, gdy Cathy myśli, że już coś konkretniejszego zaczyna się między nimi dziać, on odsuwa się od niej. A nasza bohaterka zabiera się za śledztwo. Nie chce odpuścić i stopniowo zbierając informacje stara się odkryć sekret swojego chłopaka. Podczas wszystkich szalonych wydarzeń, jakie opisuje Cathy na jej drodze pojawia się Tsao, rzekomy wujek Victora, a w większość nietuzinkowych akcji wtajemniczona jest przyjaciółka głównej bohaterki, Emma. Tym razem postać pełniąca tą konkretna rolę nie wzbudziła we mnie aż takiej sympatii jak w innych książkach. Zwykle bratnia dusza głównej bohaterki jest szalona i wywołuje u mnie więcej pozytywnych emocji niż postać, której losy śledzimy. Tak było w Szeptem, tak było w Pamiętniku Księżniczki, tak było w Morganville... A tutaj jednak bardziej podoba mi się Cathy, niż Emma. Ta druga jest bardziej nieśmiałą, mniej zdecydowaną w działaniu osóbką, której zależy na dobrych stopniach. Można by rzec, całkowite przeciwieństwo Cathy, która wagaruje i nie ma oporów przed wtargnięciem do firmy prowadzącej badania biotechnologiczne, żeby wykraść notatki Victora. To nie tak, że nie lubię Emmy. Po prostu jest mniej interesująca...

Victor? Victor przez całą książkę budził we mnie sprzeczne uczucia. Z początku byłam wobec niego sceptyczna, potem go polubiłam, potem znów mnie wnerwił, potem była pierwsza randka i ponownie zmieniłam o nim zdanie... Bilans wychodzi dodatnio, inaczej... przeplatanka skończyła się na pozytywnym wrażeniu. Nawet było mi go nieco żal. Nie aż tak, żeby płakać, ale gdzieś tam drgnęła we mnie cząsteczka współczucia dla niego.

Właściwie do samego końca nie wiemy, o co tak naprawdę chodzi. Prze kolejne strony Cathy snuje pewne teorie, dowiaduje się tego i owego od osób trzecich, zbiera informacje, ale nic nie jest powiedziane jednoznacznie. Nic nie zapowiada niemałego zaskoczenia, jakie czeka nas na końcu. Nie zdradzę absolutnie nic, powiem tylko, że Rhiamon miała rację mówiąc, że to nie jest książka do końca normalna.

Ostatnią kwestią, jaką chciałam poruszyć, jest oprawa i dodatki. Może nie chodzi mi tu o zupełnie zwyczajną okładkę, która po swojej wewnętrznej stronie kryje... kopertę. Przeźroczystą, opatrzoną czerwoną naklejką z informacją dla Emmy, że tutaj są wszystkie dowody. A co konkretnie? Listy na eleganckim papierze, wizytówki, zdjęcia, notatki, świstki papieru... nawet jeden akt zgonu. Nie ma się czego bać, nic strasznego w tym nie ma. Czytając listy od Victora do Cathy tak się wczułam, że aż mnie się zrobiło po nich ciepło. Druga sprawa, co do strony graficznej: prawie na wszystkich stronach są rysunki. Różnorodne, najczęściej związane z tym, co akurat Cathy opisywała. Są twarze ludzi, są charakterystyczne elementy na przykład gdy wspomina o tym, że urodziła się w Chińskim Roku Tygrysa, na dole kartki widnieje wizerunek tegoż zwierzaka. Są też odręcznie sporządzone notatki na marginesach.

Ogólnie książka wywołała u mnie bardzo pozytywne wrażenie, jednak po zakończeniu... Zakończenie jest tak jakby otwarte. Jak mówiła mi Rhiamon, chciałoby się drugiej części, a nie ma. A szkoda, bo chętnie znów bym poczytała. Właściwie ta książka mnie zainspirowała do bardziej skrupulatnego ozdabiania stron własnego pamiętnika.
Polecam i to z czystym sumieniem. Czyta się szybko, łatwo i właściwie jest to całkiem niezła przygodówka. Dawno takiej nie czytałam, a samo zakończenie sprawiło, że na moment zamarłam, musiałam przerwać, żeby sobie trochę to poukładać. Miło oderwałam się od codzienności i magicznych, paranormalnych swiatów z pozostałych książek, przez któe akurat wtedy brnęłam.

A co teraz zajmuje moje myśli? Miasto Zagubionych Dusz. Jestem w połowie i muszę przyznać, że ta część podoba mi się o wiele bardziej, niż poprzednia. Ale o tym najpewniej w następnej recenzji... co pomiędzy, nie wiem. Pewnie wymyślę coś szalonego... Chociaż, z takim tempem czytania Darów Anioła podejrzewam, że nie będzie czasu na „pomiędzy”.

I jeszcze podziękowania dla Rhiamon, za wypożyczenie :) Dzięki kochana;) I przypomnij mi... Co to ja chciałam od Ciebie jeszcze pożyczyć...?

8 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale z chęcią się z nią zapoznam:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też pierwszy raz o niej słyszę kiedyś czytałam "wstrząsające wyznania Cathy" i ona była naprawdę wstrząsająca- nikomu o słabej psychice nie polecam:) a po tą sięgnę na 100% pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłaś mnie. Uwielbiam czytać książki w formie pamiętnika :)
    Zawsze chciałam też takowy założyć więc ta książka może być dla mnie inspiracją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja nadal czytam młodzieżówki :P książka jakoś mnie kusi, ale jeszcze o niej nie czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, zapomniałem nawet o istnieniu tej książki, ale pamiętam jak sobie stała na półkach w księgarniach.
    Jednak czułbym się niezręcznie czytając tę książkę, wiadomo xP

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam, ksiązka faantastyczna. Taka ciepła i fakt młodzieżowa :D o tak chciałoby się drugiej części bo to takie niedokończone...

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalni ludzie jak i normalne książki mnie przerażają, dlatego stawiam na Pamiętnik Cathy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam tę książkę (nawet dwa razy) już jakiś czas temu i nie da się ukryć, że jej wydanie jest wprost fantastyczne! Z chęcią zobaczyłabym więcej powieści tego typu na naszym rynku wydawniczym.

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.