
To Megan prowadzi wspomniane wyżej sielskie życie wraz z mężem i to ona stara się nie dopuścić do tego, by jej rodzina dowiedziała się czegokolwiek o jej przeszłości. Problem z przeszłością polega na tym, że ona zawsze jest i nie raz nie dwa o sobie przypomina. Można albo przed nią uciekać albo spróbować się z nią zmierzyć i właśnie tą drugą opcję wybiera Megan. Pomimo posiadania kochającej rodziny wraca do klubu, który kiedyś był jak jej drugi dom (a może i pierwszy) i postanawia zaangażować się w sprawę zaginięcia pewnego mężczyzny. Sprawę prowadzi detektyw Broome, który obiecuje nie wplątywać Megan w sprawę i poprzestać na uzyskaniu od niej kilku informacji. Jak to w powieściach Harlana Cobena, rzecz szybko się komplikuje i nasza bohaterka zostaje pozbawiona drogi odwrotu.
Pomimo tego, że co jakiś czas po twórczość Cobena sięgam i to z przyjemnością nie dzierży on zaszczytnego tytułu mistrza gatunku, przynajmniej w moim prywatnym rankingu. Ma na koncie sporo powieści, ja sama nie zapoznałam się jeszcze nawet z połową, a mimo to coraz lepiej wiem, czego po autorze się spodziewać. Sięgam po jego powieści bez zachowania chronologii, a co za tym idzie, nie do końca jestem w stanie wyłapać niuanse w zmianie stylu czy też konstruowaniu fabuły. Jedno wiem na pewno - nawet jeśli sama wymyślę jakiś prawdopodobny scenariusz, który mógłby być rozwiązaniem zagadki, Coben i tak zrobi to po swojemu. W takich powieściach jak Mistyfikacja, Klinika śmierci, czy Już mnie nie oszukasz dawałam wodzić się na nos i podobało mi się to, w jaki sposób pozwoliłam się autorowi nabrać. Natomiast w przypadku Zostań przy mnie mam wrażenie, że przeciągnie rozwiązania i podanie tak sporej ilości ślepych uliczek zostało trochę gorzej wyważone. Jak najbardziej da się odczuć napięcie, ale chwilami fakt, że od wyjaśnienia zagadki dzielił mnie już krok i nadal go nie uzyskiwałam zaczynał mnie trochę drażnić.

Jak to bywa z twórczością Harlana Cobena, przez powieść dosłownie mknęłam. Przerzucałam kartki czytając w błyskawicznym tempie i nawet jeśli nie do końca związałam się z którymkolwiek z bohaterów, to i tak chciałam znać szczegóły dotyczące zniknięć, zarówno tego najświeższego jak i tych z przeszłości. Natomiast emocjonalnie w los bohaterów się nie zaangażowałam, bo praktycznie nie było w co się angażować. Ot i obrazki znane z seriali, których maraton można sobie fundnąć jesienne wieczory przed telewizorem.
Zostań przy mnie okazało się powieścią przyzwoitą, w pewnym sensie wciągającą, ale czytywałam lepsze tytuły spod pióra autora. Ogólnie dostałam to, czego spodziewałam się po innych jego książkach i raczej nic ponad to. Polecić mogę tę lekturę na wakacje - lekka, można by rzec niezobowiązująca, a jednak nieco zmuszająca szare komórki do pracy. I tak wracać będę do tego autora, bo cenię sobie jego twórczość i żywię wobec niej sentyment, a do tego wierzę, że jeszcze nie raz może mnie zaskoczyć.
Moja ocena: 6,5/10
Komentarze
Prześlij komentarz
Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.