19 lipca 2017

Żarna niebios

Zbiór opowiadań polskiego autora. Zaraz zaraz, czy tego już nie było w poprzednim poście? Ano, racja, pewnie, że było, przy czym forma i pochodzenie twórcy to jedyny wspólny mianownik Żarn niebios i pierwszego tomu Opowieści z mekhaańskiego pogranicza. I obie są dobre, choć z zupełnie innych powodów.

W Żarnach niebios skoncentrowano się na świcie aniołów, ich relacjach z Panem i mniej lub bardziej poważnych przygodach skrzydlatych. Motyw anioła w fantastyce pojawiał się często, szczególnie gdy mowa o tej stricte młodzieżowej literaturze. Natomiast Maja Lidia Kossakowska postanowiła w kilku krótszych tekstach przedstawić czytelnikowi perypetie niebiańskich bohaterów o całkiem ludzkich problemach. I to też jest motyw przewodni całego zbioru. A skoro są anioły, kilka pięter niżej muszą też pojawić się diabły...

Autorka opisuje niebo i piekło dokonując podziału na kręgi. Przedstawia hierarchię obu światów, wspomina o charakterystyce istot pochodzących z konkretnych miejsc i zależności między nimi. Wszelkie mitologie i wierzenia to konik Kossakowskiej i daje ona temu wyraz również w Żarnach niebios dokładnie zagłębiając się w zawiłości niebiańskie. Najciekawsze jest to, że sama postać Pana się w książce nie pojawia, natomiast gdy mowa o przywódcy zastępów piekielnych już sprawa wygląda nieco inaczej. W jednym z opowiadań na szczęście wszystko zostaje wyjaśnione.

Podoba mi się twórczość Kossakowskiej, choć cieszę się, że pierwszą jej książką po którą sięgnęłam była Ruda sfora, która mnie w sobie rozkochała. Jeżeli chodzi o Zastępy anielskie, zamieszczone w pierwszej części opowiadania to zdecydowanie wstęp do dalszej historii. Przy lekturze można otrzaskać się z tym, co dzieje się w niebie, piekle i pomiędzy nimi, poznać nieco bohaterów, których jest cała masa (i z których do gustu najbardziej przypadli mi Asmodeusz i Razjel) i sprawdzić, czy takie angel fantasy w ogóle wpisuje się w nasze gusta. No właśnie, angel fantasy... serio? Takie katalogowanie kompletnie do mnie nie trafia, bo przecież ciężko np. powieść o trolach nazwać troll fantasy. Co nie zmienia faktu, że próba skatalogowania Żarn niebios to dosyć ciężka sprawa i nic ponad określenie "fantastyka" do głowy mi nie przychodzi. W niektóry opowiadaniach spotkać można śladowe ilości urban fantasy, natomiast nie decyduje to o kategorii do której można by wrzucić książkę za całokształt.

Styl w jakim napisano zbiór jest lekki, plastyczny, z wtrąceniami humorystycznymi i... całą masą określeń dotyczących jednej postaci. Tym sposobem Asmodeusz jest również Modem, ale i Zgniłym chłopcem, co wprowadza lekki przesyt nazw rozpoczynających się wielką literą. Co więcej pojawia się trochę chaosu i pomimo, że sama narracja jest napisana przystępnie, to i tak skupić trzeba się przy lekturze nieco bardziej, by wiedzieć który bohater przedsięwziął konkretne działania.

Jestem pozytywnie nastawiona do lektury Siewcy wiatru, którego mam zamiar machnąć jeszcze w tym roku. Ogólnie z jednej strony obawiam się tego, co mogę w nim zastać, a z drugiej czytanie o Daimonie Freyu zanosi się na wciągającą lekturę koncentrującą się już tylko na jednym wątku. Przyznam się bez bicia, że Kossakowską traktuję jako taką odskocznię od bardziej wymagających tytułów, choć daleka jestem od uznania jej książek za mniej wartościowe lektury.

Moja ocena: 7/10

Seria "Zastępy Anielskie":

1. Żarna niebios 
2. Siewca Wiatru 
3. Zbieracz burz t. 1
 4. Zbieracz burz t. 2 
5. Bramy światłości t. 1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.