8 maja 2017

Już mnie nie oszukasz


Chciałam nie zaczynać tej recenzji od kolejnych peanów na cześć Cobena, ale, cholera nie da się. Na prawdę, to nie możliwe biorąc pod uwagę jaki trik zastosował on w swojej najnowszej powieści. Rzadko mam okazję wspominać o tym, że autor "coś" zrobił z czytelnikiem. Rzadko to czuję, zazwyczaj koncentruję się na tym, że po prostu mam styczność z czyjąś koncepcją i mam się do niej ustosunkować, napisać coś o swoich odczuciach. A w przypadku recenzowanej dzisiaj powieści mogę otwarcie rzec - Coben z czytelnikiem zrobił "coś", a konkretnie się z nim zabawił i pewnie w dniu premiery książki podśmiewał się pod nosem na myśl o tym z jakimi rekcjami spotka się powieść gdy już fani zapoznają się z nią w całości.

Bohaterką powieści jest świeżo owdowiała Maya Stern, była wojskowa, kobieta, która musi się teraz zmierzyć z czekającym ją samotnym wychowywaniem córki. Mąż Mai, Joe został zamordowany w parku, a okoliczności zabójstwa nie zostały dokładnie wyjaśnione mimo tego, że Maya była świadkiem i złożyła już zeznania. Niebawem kobieta dowiaduje się, że morderstwo popełnione na jej mężu ma związek z zamordowaniem jej siostry oraz jeszcze dawniejszym wypadkiem - samobójstwem jej szwagra. W całą aferę wplątany jest również szantażysta, który posiada materiały pogrążające karierę wojskową Mai.

Przyznam, że sama historia wyglądała na średnio zawikłaną, ale Coben poradził sobie z poprowadzeniem wątków tak, że w pewnym momencie poczułam lekkie zagubienie. To dosyć znana zagrywka w przypadku tego autora, bo nie pierwszy raz dostałam na zachętę kilka możliwych scenariuszy, które wydawały się potencjalnym wyjaśnienie zagadki i które oczywiście nim nie były. Ale ale - Coben nie bazował w powieści tylko na tym, z czego do tej pory był tak dobrze już znany. Do intrygi zgrabnie udało mu się wpleść motyw konsekwencji postępu technologicznego i wszechobecności kamer, który cechuje jego nowsze tytuły. Pierwszy raz miałam również styczność z książką Cobena, w której wątek sportowy odgrywa mało znaczącą, bardzo poboczną rolę. Wcześniej wielokrotnie wykorzystywał ten motyw i zastanawiałam się, czy kiedyś odpuści. Okazuje się, że pisarze potrafi skonstruować ciekawą fabułę bez udziału drużyny sportowej, ambicji i głodu wygrywania ligi. Choć nie narzekałam na spory udział koszykówki i lacrosse'a w fabule, to uważam ich brak za ciekawą odmianę.

Maya Stern, główna bohaterka to osoba o specyficznym charakterze, w dodatku była wojskowa, którą dręczą demony przeszłości i wspomnienia z frontu. Jej relacje z otoczeniem nie należą do łatwych, ale kobieta za wszelką cenę stara się żyć w tym nowym świecie, w którym nie ma jej męża. Nie przekonała mnie do końca kreacja przyjaciółki Mai, Eileen, ale za to nakreślenie związku z Joem i więzi z siostrą, którzy w powieści pojawiają się jedynie we wspomnieniach bohaterki zostało bardzo dobrze dopracowane. Również przeszłość, do której szczegółów w czasie prywatnego śledztwa dokopuje się Maya szokuje. Cobenowi udało się wpakować do jednej powieści cały szereg typowych problemów społecznych, takich jak chociażby różnice wynikające z stopnia zamożności dzieciaków w jednej szkole. Wśród licznego grona znajomych Mai znajduje się również Shane, jej kolega z frontu, którego postać zaskarbiła sobie moją sympatię. Nawet trochę żałuję, że nie było go więcej, co nie zmienia faktu, że w otoczeniu głównej bohaterki znajdują się zarówno "cywile" jak i mundurowi i to zdecydowanie wprowadza do powieści różnorodność.

Tak jak już wcześniej wspominałam, podczas lektury pojawił się pewien kryzysowy moment wynikający z mnogości niewiadomych, ale na szczęście akcja została na tyle umiejętnie pchnięta do przodu, że niemożliwym jest porzucenie lektury na dłużej. Harlan Coben wywodzi czytelnika daleko w pole i konstruuje złożoną intrygę. Jeżeli ktoś zastanawia się, czy przygodę z pisarzem można zaczynać od jego najnowszej powieści, to z czystym sumieniem mogę potwierdzić, że się nie zawiedzie.

Moja ocena: 8/10

Tytuł oryginału: Fool Me Once
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 412
Rok wydania: 2016 (oryginał), 2017 (w Polsce)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.