17 marca 2017

Obietnica raju

Od czasu do czasu sięgam po książki zupełnie przypadkowe. Takie, których lektury nie planowałam, albo nawet nie wiedziałam, że dane tytuły istnieją. Oczywiście, zdarzyło mi się kilka razy na takich tytułach naciąć, żałować, że znów trafiłam na beznadziejną historię i nie ma co nawet sięgać po jakieś mało znane twory autorów, którzy mają tylko jedną pozycję w swoim dorobku. I chyba właśnie wykorzystałam wszystkie synonimy słowa "książka". Wracając do kwestii przypadkowych zakupów - takimi było właśnie nabycie Obietnicy raju, której tematyka sugerowała walkę upadłych aniołów z niebiańską potęgą. Mogę powiedzieć na wstępie tyle, że tym razem ryzyko całkiem się opłaciło!

Robert Browne postawił na splot historii dwóch nieznających się osób w realiach, które wieszczą szybki upadek ludzkości. Rozmach? Tak to pozornie wygląda. Wracając do bohaterów - są nimi Callahan i Batty. Pierwsza osoba to wyszkolona agentka tajnych sił specjalnych, która dostaje zlecenie zbadania okoliczności zamordowania znanej gwiazdki muzyki pop. Batty to wykładowca w collage'u, naukowiec zafascynowany Rajem utraconym Miltona. Z resztą, właśnie na motywach Raju utraconego Browne oparł swoją historię i to nie tylko wrzucając co kilkadziesiąt stron cytaty z tego poematu. Batty ma wręcz obsesję na punkcie miltonowskiego dzieła i nie raz nie dwa dało się to w czasie lektury zauważyć gołym okiem.

Fakt iż nie pożałowałam zakupu Obietnicy raju został spowodowany bardzo dynamiczną i ciekawą akcją. Myśląc o gatunku powieści z marszu zakwalifikowują ją jako książkę sensacyjną, dopiero potem dodaję etykietkę "paranormal". W powieści Browne'a naprawdę sporo się dzieje, ale nie powiedziałabym, że da się odczuć przesyt akcją. Jest odpowiednio wyważona, ilość tych szybkich, pełnych działania fragmentów jest spora, ale dzięki temu przykuwa uwagę i zachęca do dalszej lektury. W kwestii kreacji postaci też nie ma na co narzekać. Co prawda Batty wydał mi się lepiej nakreśloną sylwetką i polubiłam go bardziej, niż Callahan, w której odnalazłam kilka sprzeczności, ale generalnie jestem w tej materii zadowolona. Pochwała się również należy autorowi za pominięci najbardziej oczywistego wątku miłosnego w książce, bo między dwójką wspomnianych bohaterów nie zachodzi praktycznie nic, więc jeżeli ktoś pragnie lektury całkowicie pozbawionej elementów romantycznych, może śmiało sięgać po Obietnicę raju.

Oczywiście Robert Browne nie ustrzegł się błędów, w dodatku jednego merytorycznego, który kole w oczy. Mowa o określenie symbolu anarchii jako znaku okultystycznego. I o ile mogę zrozumieć tok myślenia, w którym anarchia = bezprawie, czyli chaos, to doskonale wiem, że z żadnymi wierzeniami symbol ten się nie łączy i na widok takich bzdur zgrzytać chcę zgrzytać zębami. Co więcej, tło, w którym stopniowo narasta napięcie rzekomo ma obrazować coraz większy upadek ludzkości. Nie czuć tego w lekturze. Owszem, gdzieś tam wspomina się raz po raz o zawirowaniach politycznych czy jakichś konfliktach i ogólnie złym stanie kondycji ludzkiej, ale nic poza tym. Autor w fabule skupia się konkretnie na dwójce głównych bohaterów i ich walce w imię dobra, a nie na wszechobecnym, coraz bardziej dającym się we znaki złu. Na szczęście na samym końcu, nieco za późno, ale jednak historia nabiera pewnej wielowymiarowości, ostatnim tchnieniem ratując się na gruncie przekazywania głębszych prawd.


Uznaję powieść Browne'a za dobrą, zadowalającą, choć oczywiście nie pozbawioną poważniejszych błędów. W przypadku jednak takich spontanicznych lektur bardziej stawiam na to, żeby nie zawieść się kompletnie i tym razem tak właśnie było. Przeczytałam przyzwoitą powieść, na którą autor miał jako tako dopracowany pomysł. Polecić mogę na spokojnie jako historię na poziomie, a co najważniejsze - z bardzo szybką akcją. Tylko drobna korekta z mojej strony - pamiętać wystarczy, że 
"a w kółeczku" nie jest w żadnym wypadku symbolem okultystycznym.

Moja ocena: 6,5/10

Tytuł oryginału: The Paradise Prophecy
Autor: Robert Browne
Wydawnictwo: Vesper
Ilość stron: 464
Rok wydania: 2011 (oryginał), 2012 (w Polsce)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.