1 marca 2017

Mój luty

Luty okazał się miesiącem trochę ciężkim organizacyjnie, ale mimo wszystko udanym, bo dostałam pracę. Co więcej, w fajnym zespole, nie za daleko od mojego miejsca zamieszkania i taką, która specjalnie mnie nie męczy. Owszem, mam mniej czasu do czytania, lecz z drugiej strony jestem też lepiej zorganizowana.

Psinka, z którą prawie dwa tygodnie lutego spędziłam. Roxy jest psem mojej siostry, ale ta wraz z mamą wyjechały za granicę, a z psem zostałam ja. I właśnie z tego względu luty był tak ciężki organizacyjnie, ale dałam radę ;)
Cudowne wydanie Mechanicznego Iana Tregilisa i... śmieszna literówka w tytule, na szczęście nie na okładce... 

I pozostałe lektury. U góry te słabsze, na dole lepsze. Mało robiłam w tym miesiącu ciekawych zdjęć "świata", bo nie było kiedy. Może w marcu, jak zrobi się wiosennie, to coś mi się uda fajnego uchwycić.

W lutym udało się trochę poczytać. Obejrzałam też jeden oscarowy film, co i tak zasługuje na uznanie, z racji tego, że zwykle w ogóle nie udaje mi się obejrzeć nominowanych produkcji. Mowa o La La Land, który na kolana mnie nie rzucił, ale był dobrym filmem.

W tym najkrótszym miesiącu wpadło mi na konto przeczytanych pięć pozycji. Jak na tak intensywny okres to całkiem nieźle, choć z jedną powieścią się nie wyrobiłam, mimo, że planowałam. W każdym razie, najlepsza powieścią zdecydowanie okazał się Mechaniczny Tregilisa, a najsłabszą Tengu Mastertona. Nigdziebądź nie porwało, a recenzję Pachnidła przygotuję w ciągu kilku nadchodzących dni. No i trwa moje przygoda z Shakespearem - poznałam już Poskormienie złośnicy, które okazało się bardzo humorystyczną lekturą. Czy w marcu utrzyma się tendencja jednego dramatu na miesiąc nie wiem, choć będę się starała, by tak pozostało. Niemniej jednak Shakespeara oczywiście polecam!

Powodzenia w marcu życzę, sobie i wszystkim!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.