25 grudnia 2016

TAG z Lekturami szkolnymi

Kiedy sądziłam, że już najpewniej nigdy żadnego TAGu nie zrobię i nie będę więcej zamieszczała postów z luźniejszą treścią na blogu pojawił się ON (Hrosskar) i mnie nominował. A ja naturalnie - dziękuję, bo na recenzję Lśnienia przyjdzie jeszcze chwilę poczekać. Więc skoro mamy dzisiaj pierwszy dzień świąt, ja mam po prawej stronie od kompa idealną poranną kawę i wszamałam przepyszne śniadanie, co więcej, z pidżamy nie muszę wyskakiwać, nie pozostaje nic innego jak tylko tę sielankę uzupełnić pisaniem odpowiedzi w Lekturowego Tagu. A w tle Pearl Jam.


1. Moja ukochana lektura szkolna to...
Potop. Śmieszna sprawa z tą książką - w ogóle nie chciałam czytać, aż w pewnym momencie się zawzięłam i za cel honoru sobie postawiłam skończenie tej lektury. I od czasów liceum nie sięgnęłam jeszcze po całą trylogię Sienkiewicza, ale może niebawem to nastąpi.

2. Najgorsza lektura szkolna, jaką przeczytałam, to...
Ciężko mi odpowiedzieć na to pytanie, bo cholera, to, co było nudne po prostu doczekiwało się lektury jedynie opracowania. Na pewno okropna była Lalka, Żeromski też mi nie podchodził, Cierpienia Młodego Wertera... Dziady, bo analizą strasznie nas katowano.

3. Pierwsza lektura, której nie przeczytałam, to…
Ha! Pamiętam! Kubuś Puchatek w klasie drugiej podstawówki. Dobrnęłam tylko do 32 albo 36 strony. Miałam wtedy straszne uczulenie na jakiekolwiek czytanie i nie było opcji, żebym przez A. A. Milne powieść przebrnęła. Ja ogólnie późno polubiłam czytanie...

4. Lektura szkolna, którą przeczytałam więcej niż raz, to...
Nie ma takowej. Zbieram się do ponownego czytania Hobbita. A fakt, że przerabiałam Pana Tadeusza w gimnazjum i w liceum nie ma nic do rzeczy, bo ani razu nie przeczytałam go w całości.

5. Lektura szkolna, do której wróciłam po latach...
A może być autor? Bo chciałam tu przemycić Szekspira. W sumie Makbeta przeczytałam chyba dwa razy, bo raz jak przerabialiśmy, a drugi do matury do prezentacji i ponadto, w mijający właśnie roku przeczytałam Hamleta. Więc się kwalifikuje.

6. Lektura szkolna, którą przeczytałam zanim dowiedziałam się, że jest lekturą, to...
Takiej też nie ma, bo jak już czytałam na porządku dziennym, to byłam w gimnazjum, a wtedy nie interesowałam się za bardzo literaturą piękną.

7. Lektura szkolna, którą udało mi się przeczytać dopiero niedawno, to...
Nic. Mistrz i Małgorzata nadal czekają.

8. Lektura szkolna, która powinna zniknąć z kanonu, to...
Król Edyp. O ile lubię dramat, to akurat ten był ciężko strawny.

9. Książka, która według mnie powinna być lekturą szkolną, to...
To może Ojciec chrzestny dla liceum? Albo Atramentowe serce dla młodszych klas gimnazjum. Pierwsza z wymienionych przeze mnie powieści wciąga i przemyca ważny przekaz, a druga pięknie traktuje o samych książkach i to w bardzo przystępny sposób. Może dzięki takiej powieści więcej dzieciaków wkręciłoby się w czytanie?

10. Lektura dowolna to ostatnia lektura przerabiana w czerwcu na języku polskim. Nauczyciel nie podaje żadnych wytycznych, uczeń sam wybiera książkę, którą chce przeczytać i przedstawić klasie. Co sądzisz o idei "lektury dowolnej"?
Idea jest jak najbardziej w porządku, wiadomo, że to, do czego młodzieży się nie przymusza działa znacznie lepiej. Poza tym daje się wtedy dzieciakom możliwość samodzielnego decydowania. Tylko, że patrząc nawet z własnego punktu widzenia - wielu poszłoby po najmniejszej linii oporu, wybrało coś cienkiego, lub na odwal. Plus do tego ciężko byłoby omówić odpowiednio wszystkie przeczytane dowolne lektury, bo dzieciaków w klasie jest sporo, nie każdy miałby okazję się wykazać, a ponadto wszyscy wiemy, jak jest w frekwencją w szkole w czerwcu. I z tym brakiem wytycznych bym się wstrzymała, gimnazjaliści pewnie ochoczo pobiegli do biblioteki po Pięćdziesiąt twarzy Greya, a omawianie tego na lekcjach...
Może i jestem trochę zbyt sceptyczna, na pewno są i tacy, którzy na dowolnej lekturze by skorzystali, ale podejrzewam, że byliby w mniejszości.

Nikt się ode mnie nominacji nie doczeka. Ale życzę miłego dnia i wypoczynku, sama uciekam do Lśnienia. Tradycja końcoworoczna powinna zostać przecież dotrzymana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.