22 listopada 2016

Harry Potter i Kamień Filozoficzny


Zatem okazuje się, że jeszcze taka stara nie jestem! Mogę czytać po raz drugi książkę, z którą pierwszy raz styczność miałam siedem lat temu i bawić się równie dobrze, co wtedy. A oto i kilka akapitów poświęconych pierwszemu tomowi najpopularniejszej sagi młodzieżowej.

Nie wychowywałam się na Harrym Potterze w odróżnieniu od wielu rówieśników z rocznika '94 i okolic. Znam sporo osób na całego zajaranych światem Rowling, który to świat nigdy nie był moim. Okazuje się jednak, że od kilku lat, już po zapoznaniu się z prawie całą sagą (Insygniów do tej pory nie miałam okazji czytać, choć Księcia półkrwi czytałam około siedmiu lat temu) to uniwersum pełne mioteł, eliksirów, uroków, świstoklików, zaklęć niewybaczalnych i różdżek zrobionych z piór feniksa też jest moje! Co więcej, po raz kolejny odkrywam, jaka ta historia jest świetna. Znów uśmiecham się przy fragmentach, w których Hermiona się wymądrza, Ron się boi, a Harry stwierdza, że jednak warto spróbować.

Trzeba być bardzo dzielnym, by stawić czoło wrogom, ale tyle samo męstwa wymaga wierność przyjaciołom.

Przyznam się, że początek trochę mi się dłużył. Wprost nie mogłam się doczekać, aż Harry wreszcie znajdzie się w Hogwarcie, bo wiedziałam, że to tam zacznie dziać się coś ciekawego. Oczywiście w każdej części mam swoje ulubione fragmenty i pewnie dlatego właśnie początki opisujące codzienność Harry'ego mieszkającego u Dursley'ów mnie nudziły. Swoją drogą - Dursleyowie wcale nie są tacy okropni. Owszem, dosyć surowi, faworyzujący Dudleya, ale miałam wrażenie, że są nieco sztucznie charakteryzowani na okropnych, pełnych nienawiści krewnych. Ja wiem, że później to się nieco zmienia, kojarzę kolejne części i rozwój tego wątku, ale moim zdaniem Harry miał lepiej, niż chociażby taki Kopciuszek.

Dopiero teraz czytając doceniłam pomysłowość Rowling na intrygę. I nie tylko na to, bo również na kreację świata, choć to już wcześniej mnie zachwycało. Pomimo tego, że dopiero teraz uznaję ten świat za w pewnym sensie mój, to zawsze się w nim odnajdowałam. Coś takiego jest w niepowtarzalnym klimacie książek Rowling, że ciężko się nie wciągnąć i to w każdym wieku.

źródło
Z ulubionych postaci drugoplanowych mogłabym wymienić na pewno Hagrida, bo to Hagrid i lubi zwierzęta, podobnie jak ja. Swego czasu lubiłam McGonagall, ale teraz już moja sympatia od niej nie jest aż tak silna. Dumbledore również zasłużył na moje uznanie, z resztą zawsze go uwielbiałam i podejrzewam, że nie zmieni się to wraz z lekturą kolejnych tomów. Ach, czemu do Księcia Półkrwi jeszcze tak daleko...

Ulubione fragmenty, o któych wspominałam? Na pewno mecz Quddicha, bo samego Quiddicha uwielbiam. I święta. I finał książki, który wycisnął ze mnie łzy i to dosyć porządnie, a nie tak tylko na zaszklenie się oczu... I każda scena, w której brali udział bliźniacy Wesley oraz każdy pocisk po Percym Wesleyu. Aż mi się usta same w uśmiech układają na wspomnienia tych fragmentów.

Nie wiem, czy sens jest polecać, bo to się powinno rozumieć samo przez siebie.

Moja ocena: 8/10

Autor: J. K. Rowling
Wydawnictwo: Media rodzina
Ilość stron: 324
Rok wydania: 1997 (oryginał), 2000 (w Polsce)

Seria o Harrym Potterze:
1. Harry Potter i Kamień Filozoficzny
2. Harry Potter i Komnata Tajemnic
3. Harry Potter i Więzień Azkabanu
4. Harry Potter i Czara Ognia
5. Harry Potter i Zakon Feniksa
6. Harry Potter i Książę Półkrwi
7. Harry Potter i Insygnia Śmierci

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.