17 października 2016

Aż trzy ekranizacje powieści Kinga...

Wpadam dzisiejszego wieczoru z bardzo adekwatnymi do pory doby (bo nie dnia, skoro wieczór) propozycjami - ekranizacje Kinga, horrory, choć nie w pełni mnie satysfakcjonujące, to przedstawiam poniżej. Miłej lektury!

1. Cujo

źródło

Film z 1983 roku, w którym główne role zagrali Dee Wallace (Donna Trenton) i Danny Pintauro (Tad Trenton). Po obejrzeniu ekranizacji tej książki Kinga benradyny przestały mi się kojarzyć z sympatycznymi psiakami z serii filmów o Bethovenie. Widząc bernardyna na ulicy przypominałam sobie wizerunek Cujo z filmu, jego umazaną krwią gęstą sierść wokół szyi i obłęd w oczach. W kwestii motywu z psem chorym na wściekliznę - większe wrażenie zrobiła na mnie wersja filmowa niż ta książkowa. Natomiast w przypadku wersji ekranowej zabrakło skrupulatnego i dokładnego przedstawiania bohaterów oraz ich rodzin i sprytnego, tragicznego w skutkach splatania losów dwóch rodzin. Nie uważam ani książki, ani filmu za wybitne, historia nie zapadła mi specjalnie mocno w pamięci, ale fakty kojarzę, gorzej było z imionami bohaterów. Donna mnie irytowała, podobnie jak miało to miejsce w książce, ale samej grze aktorskiej nie mam za wiele do zarzucenia, poprawna, przekonująca aczkolwiek nie porywająca. A to i tak lepiej, niż w przypadku kolejnej ekranizacji powieści Stephena Kinga, o której chcę napisać...

2. Smętarz dla zwierzaków

źródło

To obraz z 1989 roku, w którym wystąpili Dale Midkiff jako Louis Creed, Denise Crosby jako Rachel Creed i Fred Gwynne jako Jud Crandall. Nie polecam filmu ani miłośnikom Kinga, ani miłośnikom horrorów, ani też miłośnikom ekranizacji Kinga. Po krótkiej dyskusji z kumpelą, która też czytała Cmętarz zwieżąt stwierdziłyśmy, że jedynym w pełni udanym i przekonującym bohaterem okazał się... Church. Wielce nad tym faktem ubolewam, bo jest to jeden z najlepszych tytułów Kinga, jakie znam. Fakt, że sam autor wystąpił w tej ekranizacji chyba było jakimś złym omenem, bo cała reszta kompletnie się nie udała. Dale Midkiff zamiast twarzy prezentował maskę, a i wizerunek Juda nie przypadł mi do gustu - w książce, pomimo swojego wieku został określony mniej więcej jako krzepki, pełen wigoru człowiek. W Smętarzu nie sprawiał ani trochę takiego wrażenia, raczej przypominał zombie w początkowej fazie przemiany. Twórcy filmu zrezygnowali też z jednej dosyć ważnej i bardzo fajnej postaci, a mianowicie żony Juda, Normy. Wynudziłam się i powściekałam z lekka na film, a jego kontynuacji, w odróżnieniu od dalszego ciągu książki który nie powstanie oglądać nie zamierzam.
3. Carrie

źródło

Wisienka na torcie, jedna z moich ulubionych historii, w ogóle. Bardzo podobała mi się wersja z 1976 roku, a ta z 2013 może i jej nie przebiła, ale zaprezentowała się naprawdę zadowalająco. Generalnie nie jest to film, na którym można się przestraszyć, nie jest to taki klasyczny horror z wyskakującymi znienacka potworami i najbardziej wpływającymi na skoki ciśnienia u widza efektami dźwiękowymi. W roli Carrie wystąpiła Chloe Grace Moretz. Z początku obawiałam się trochę osadzenia tej historii w realiach współczesnych, z laptopami i telefonami, którymi można z łatwością robić zdjęcia. Po przełamaniu się stwierdzam, że to dobrze zrobiony film, który nawet może wciągnąć. Podobał mi się, pomimo tego, że klimatu pierwotnej wersji ekranowej nic nie pobije. Finał całego zamieszania, tak samo jak w przypadku wersji De Palmy zmieniono i to na mniej mnie satysfakcjonujący, aczkolwiek lepiej wyglądający na ekranie. Nie narzekam. Ale polecam obejrzeć dopiero po zapoznaniu się z Carrie z 1976.

Pieski, kotki i dziewczyna uwalona krwią... spokojnej nocy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.