10 lipca 2016

Muzycznie ostatnimi tygodniami


Dawno nie robiłam wpisu, w którym zamieszczałabym muzykę towarzyszącą mi w minionych dniach. Przestałam słuchac muzyki? Nigdy w życiu. Po prostu miałam ochotę na bardzo wiele różnych utworów, chwilami miałam dosyć wszystkiego, a do tego dołożył się jeszcze koncert Huntera (i nie tylko), który również na jakiś czas zdominował listy odtwarzania w telefonie. Poza tym nie pozostawałam jedynie w ciężkich klimatach, bo zasłyszany w radio najnowszy utwór Coldplay wpadł mi w ucho. Postaram się teraz jako tako zebrać co ciekawsze rzeczy tu, niżej. Może coś Wam wpadnie w ucho.

1. Lana Del Rey - Carmen


Znalazłam ten utwór w bardzo głupi sposób, którym się nie pochwalę. Ale piosenka bardzo klimatyczna i taka z lekkim pazurem.

2. Coldplay & Beyonce - Hymn for the weekend


Bardzo sympatyczna, pozytywna, lekka piosenka. Co ciekawe, współtwórczynią jest Beyonce, za którą nigdy nie przepadałam, nawet za czasów słuchania jedynie muzyki pop. A tu proszę, takie zaskoczenie.

3. The Killers - Mr. Brightside


Jest to utwór, który tak mocno zostaje w głowie po przesłuchaniu, że trzeba się "odczulać" inną wkręcającą się piosenką. Ale kocham Killersów w tym wydniu. Nigdy nie słuchałam ich jakoś namiętnie, choć domyślam się skąd może brać się uwielbienie do nich.

4. Nightwish - I want my tears back


Czyli powrót mojego zamiłowania do żeńskich wokali. I energicznych pełnych magii utworów, przy których można się rozmażyć, poprzypominać ulubione fragmenty z ukochanych książek fantasy i na chwilę odpłynąć.

5. Therion - Lemuria

Kolejny piękny utwór z rodzaju metalu symfonicznego, którego tekst mnie uwiódł. Słucham tego, wczuwam się w historię opowiedzianą w piosence i się rozpływam...


Do you dare to enter the ship? 
Hear the call from below of an underwater world 
Land of Mu is close to the stars 
In the arms of the sea you will live as hypnotized.

Polecam poszukać w internecie oryginału, bo w oryginale najlepiej brzmi męski wokal.

6. Hunter - TshaZshyC

Bo był koncert i słuchało się Huntera namiętniej. A sam koncert był praktycznie jak widowisko teatralne, muzycy się przebierali i używali rekwizytów, schodzili do publiki ze sceny... Dzięki takim akcjom przypominam sobie o tym, jak kocham chodzić na koncerty! Podrzucam linka, bo nie chce mi wyszukać filmu z oryginalnym nagraniem...

Hunter - TshaShyC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.