24 października 2015

Muzyka do czytania urban fantasy

Fantasy osadzone w realiach współczesnych metropolii to coś, co uwielbiam. Ostatnio dość rzadko po takie książki sięgam, ale nadal pałam do tego gatunku sympatią. Powieści spod flagi uf mają specyficzny klimat, nadawany przez duszne knajpy pełne przestępczego półświatka, ciemne zaułki i problemy życia codziennego, których brak w klasycznym fantasy. Jest też więcej pazura w tych książkach, dlatego tak bardzo je lubię. No i dużo walk z użyciem współczesnej broni, nikt po Manhattanie z mieczem nie biega. Oprócz tego, że podoba mi się nastrój, mam kilku wykonawców, czy też same utwory, które idealnie się w ten nurt wpasowują...

1. The Kills
Czyli tzw. garage rock. Bardzo nastrojowe i klimatyczne utwory, a do tego różnorodne. Na przykład DNA nadaje się idealnie do jakiejś konfliktowej scenie w barze albo do pojedynku na pustej, mokrej ulicy o zmroku... Problem polega na tym, że słucham Killsów od dawna i znam ich teksty na pamięć, a więc w czasie lektury mój mózg chce sobie podśpiewywać. Ale jestem w stanie nad tym panować.


2. The Dead Weather
Również garage rock. Zespół w zasadzie poznałam dzięki ekranizacjom książek Meyer, ale śmiem twierdzić, że naprawdę fajne soundtracki zrobiono do wampirzej serii... Za fajne jak na takie filmy. TDW uwielbiam już od kilku lat i bardzo żałuję, że nie chcą 


3. Great Northern
Kolejny wykonawca odkryty dzięki soundtrackowi do serialu, tym razem do Pamiętników wampirów. Tworzą nieco spokojniejsze, ale bardzo przyjemne dla ucha utwory i naprawdę wkręciłam się w ten zespół. Całkiem dobry podkład muzyczny do lektury książek osadzonych we współczesnych realiach.


4. The Bravery
Trochę mocniejszy wykonawca, bardzo energiczny, ale też z nutką czegoś spokojniejszego. Dowiedziałam się o nich dzięki temu, że gdy zaczytywałam się kiedyś w Wampirach z Morganville, autorka podrzucała utwory, które ją zainspirowały. 


5. Pojedyncze utwory innych wykonawców:

Gold on the ceiling - The Black Keys


Dzięki Rachel Caine, która inspirowała się przy pisaniu Morganville muzyką poznałam również ten utwór. Długo nie chciało wyjść z głowy...

All American Boy - X Ray Dog


Mniej liryczny i patetyczny utwór X Ray Dog, ale z tak niepowtarzalnym klimatem jak dla mnie, że najpewniej nie znajdę takiego drugiego już nigdy. I muzyka, i wokal i tempo... Ach, kocham!

Where will you go - Evanescence


Do zespołu tego wracam już teraz rzadko, ale dawno temu, w liceum, kiedy tworzyłam własną powieść i szukałam odpowiedniej muzyki, oczywiście w klimacie urban fantasy, przepadłam po usłyszeniu Where will you go.

Na dzisiaj to tyle. Na chwilę obecną czytam Cujo i głęboko wierzę w to, że skończę zanim nadejdzie czas na podsumowanie miesiąca. Niby tylko dwieście stron, ale dopadł mnie ostatnio taki leń, że z trudem zmuszam się do sięgnięcia po książkę. Może mi się odmieni w listopadzie, bo na razie nie mam za bardzo jak przełamać tej niemocy. Jedyne, na co mam ochotę, to litrami żłopać kawę i bezproduktywnie przeglądać internet. Ale walczę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.