17 września 2015

Rok wilkołaka


Wilkołaki to motyw dość powszechny w literaturze fantastycznej, a także w gatunku należącym do tego nurtu jakim jest horror. A jak horror i literatura grozy, to od razu King. Wielkiego dorobku tego pisarza jeszcze nie poznałam i śmiem twierdzić, że w temacie raczkuję, ale mam zamiar poznać więcej tytułów Kinga. Zaczęłam od mniej popularnych tytułów, a jednym z nich jest Rok wilkołaka.
Pisać za wiele nie ma o czym, bo książka jest bardzo krótka i zaopatrzona w ilustracje, więc na lekturę przeznaczyłam jedno popołudnie o ile mnie pamięć nie myli. W powieści o taj niewielkiej objętości trudno doszukiwać się stopniowo budowanego klimatu, a autor stosuje konwencję opisywania epizodów po jednym w każdym miesiącu (co sugeruje tytuł). Elementem budzącym grozę jest oczywiście wilkołak atakujący niewielkie miasteczko Tarker Mills. Przewijający się w kolejnych scenach bohaterowie są nakreśleni bardzo powierzchownie i w zasadzie dopiero w lipcu pojawia się postać, którą spotykamy pierwszy i nie ostatni raz. Po skończeniu Roku wilkołaka odniosłam wrażenie, że jest to krótkie, mało ambitne opowiadanie na jeden raz, przeczytać i zapomnieć. W żadnym wypadku nie jest to tytuł potwierdzający wysoki poziom umiejętności pisarskich Kinga. Określiłabym tą książkę jako ciekawostkę w dorobku pisarza, nie rezygnując równocześnie z chęci poznania innych, o wiele lepszych tytułów spod jego pióra.

Sceny są mało rozbudowane i w zasadzie żaden element nie wyróżnia się poza wspomnianym wyżej opisem epizodów miesiąc po miesiącu. Owszem, można zwrócić uwagę na dość szeroką gamę prostych bohaterów, wśród których każdy ma jakąś "przywarę", ewentualnie swoje demony, ale właściwie żadna postać w pamięć nie zapada. Ataki wilkołaka niczym się nie wyróżniają, choć trochę krwi leje się tu i tam, dla zachowania przyzwoitości. A najstraszniejszy był pastor w jego halloweenowym stroju. Mówię serio.

Książki nie polecam ani też nie odradzam, bo jej przeczytanie nie wnosi nic, ale i czasu wiele nie zabiera. Dalsza egzystencja jest jak najbardziej możliwa, ale najważniejszym jest nie sugerować się tym tytułem przy ocenianiu możliwości Kinga, bo Christine pokazała mi, na co autora stać, a i wiem z powszechnych opinii, że to jeszcze nie wszystko.

Moja ocena: 5/10

Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 140
Rok wydania: 1983 (oryginał), 2004 (w Polsce)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.