13 lipca 2015

Wszystko, co kocham

W zasadzie nie przychodzę dzisiaj z recenzją, a krótkim komentarzem do tego tytułu. Z racji, że Wszystko, co kocham jest opowiadaniem filmowym naprawdę niewielkiej objętości, nie ma nad czym się rozpisywać, bo wystarczy jedynie nakreślić kilka przemyśleń o tym tomiku...

Opowiadanie Jacka Borcucha powstało na motywach filmu o tym samym tytule, w którym około osiemnastoletni Janek i jego koledzy, również zapatrzeni w muzykę punkową muszą się zmagać z młodzieńczymi troskami, co więcej, w czasach komunizmu. Okres historyczny oczywiście bez znaczenia nie jest, bo muzyka punkowa właśnie wtedy, w skrytości przed rządowymi działaczami przeżywała rozkwit niosąc młodzieży nadzieję na lepsze jutro i na wolność.

Uwielbiam film, dlatego nie mogłam odpuścić sobie przeczytania tego krótkiego opowiadania. W książce na co drugiej kartce znajdują się fotografie z filmu, co dodało jej niewątpliwie atrakcyjności. Styl pisania jest charakterystycznym dla krótkiej, niewymagającej formy jaką jest opowiadanie filmowe, jak wnioskuję. Pierwszy raz mam styczność z tym gatunkiem. Opisy są konkretne i właściwie nakreślają nam tylko miejsce akcji oraz wskazują na czynności bohaterów, niejednokrotnie w przeciągu kilkunastu stron powielając pewne frazy (nieład na głowie Janka...). Nawet, jeżeli brak w książce nastrojowych fragmentów i wprowadzających w niepowtarzalny klimat opisów, przez większość lektury się uśmiechałam. Szczególnie w tych symbolicznych momentach małych-wielkich zwycięstw.

Już idziemy spać
Będziemy o wolności śnić...

Wszystko, co kocham to historia o młodości, buncie, miłości i po prostu życiu. Wszystko w realiach nieprzyjaznej i bardzo specyficznej rzeczywistości komunistycznej, bez wszechobecnej technologii, smartfonów... Wszystko było inne, czasem ciężko stwierdzić, czy gorsze, czy jednak lepsze. Osobom, którym w tych czasach żyć nie przyszło, pozostaje się tylko domyślać, na podstawie przesłanek od tych, którzy tego doświadczyli.

Moja ocena: 8/10

Autor: Jacek Borcuch
Wydawnictwo: Czuły barbarzyńca press [przedsiębiorstwo wysyłkowe]
Ilość stron: 145
Rok wydania: 2010

Do wyzwania: Przeczytam tyle, ile mam wzrotu.
Cytat to fragment utworu zespołu WC "Dobranoc dla wybranych".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.