10 lipca 2015

Chłopcy 3: Zguba

Jakub Ćwiek postanowił w swej serii umieścić bohaterów Barrie'go w świecie współczesnym, brutalnym, pełnym niesprawiedliwości. W tomie trzecim dzieje się dosyć dużo, choć odnoszę wrażenie, że mniej niż poprzednie części opowieści nam przekazywały.

Pomimo tego, że autor w swoich zbiorach opowiadań umieścił postacie rodem z bajki dla dzieci, jego wizja zdecydowanie odbiega od niewinnej historii stworzonej przez Barrie'go. Dzwoneczek występuje w roli szefowej motocyklowego gangu, w skład którego wchodzą zagubieni chłopcy. Muszę przyznać, że to ciekawa przeróbka wersji oryginalnej. Przeniesienie bajkowych postaci do nieobliczalnej współczesnej rzeczywistości mogłoby być bardzo ineteresującym zabiegiem w przypadku innych bohaterów bajek dla dzieci, ale na chwilę obecną śmiem twierdzić, że za daleko wybiegam myślami i oddalam się od przedmiotu recenzji.

Trzeci tom Chłopców nosi zdecydowanie odpowiedni do charakteru wydarzeń tytuł Zguba. Dzwoneczek i jej Chłopcy zostają rozdzieleni. Z początku przyszła mi do głowy myśl, że skoro jest sześć opowiadań, to każde będzie dotyczyło jednego z bohaterów, ewentualnie tam bliźniaki razem i jedno opowiadanie z punku widzenia Pana Propera. Przy rozpoczęciu tekstu pod tytułem Trzy okazało się, że moje podejrzenia były błędnymi. Autor zawarł w Zgubie opowiadania skupione na tym, co dzieje się z Piotrusiem oraz samum gangiem bez udziału Dzwoneczka. Ta opcja przypadła mi do gustu, bo jakby nie było, Ćwiek umie czytelnika zaciekawić już samym stylem pisania.

Możesz być okrutny, zawistny, egoistyczny, ale dopóki nie wiesz, co to zło, tak szczerze, głęboko w sercu nie wiesz, nadal jesteś niewinny.

W części tej pojawiają się dobrze znani nam bohaterowie z przeszłości i w zasadzie nie wiele nowych postaci. Żałuję, że nie pojawił się nikt na miarę inteligentnego i jednego z niewielu lubianych przeze mnie książkowych dzieci Kubusia. Ośmiolatek jednak wystarczająco często występował na kartach trzeciego tomu Chłopców, żebym była usatysfakcjonowana...

Prawdziwy zwycięzca to ten, który wie, czym różni się "już" od "prawie".

Język jakim napisano ten zbiór opowiadań nie różni się specjalnie od stylu znanego mi z innych książek Jakuba Ćwieka. Jest humorystycznie, błyskotliwie i wulgarnie. Osoby co mniej odporne na wszelkie przekleństwa i mniej liryczne aluzje i epitety określające stosunki seksualne mogą poczuć niesmak, szczególnie we wspomnianym już przeze mnie opowiadaniu Trzy. Mnie to jakoś zasadniczo nie razi, co tu dużo mówić, ludzie w życiu klną. Nie twierdzę, że wszyscy, nie twierdzę, że ostro, ale bohaterowie spod pióra Ćwieka nie należą do grona osób, którzy reagują na mniej i bardziej przystępne im sytuacje zwrotem "O ja piórkam".

Jeżeli miałabym się do czegoś przyczepić, to do tego, że akcja w nierównomiernym tempie posuwa się do przodu. Chodzi mi konkretnie o zmianę sytuacji bohaterów z początku i końca książki. Pomimo tego, że w czasie lektury nie możemy narzekać na nudę, to w zasadzie położenie Dzwoneczka nie ulega diametralnej zmianie w pierwszym i w ostatnim opowiadaniu. Myślałam, że wydarzy się coś bardziej... kluczowego. Co więcej, w pewnych momentach autor nie dość wyraźnie nakreślił w jakim celu bohaterowie coś robią i jakie będzie to miało konsekwencje dla wszystkich zainteresowanych. Szkoda, że nie w każdym calu mogłam połapać się w wydarzeniach, być może będę musiała odświeżyć sobie jeszcze raz całą serię.

Zguba została określona z tyłu okładki jako najlepsza część serii. Śmiem się z tym nie zgodzić, nie jest najlepsza, choć przez pierwszą połowę lektury byłam o tym przekonana. W sumie może czekałam na jakieś mocniejsze emocje, których też nie dostałam, poza radochą z czytania pełnej humoru i nietuzinkowości książki. Jak najbardziej polecam Chłopców jako rozrywkę i odskocznię od sztampowych powieści fantasy. Pomimo tego, że bez zbierania szczęki z podłogi się obyło to i tak mile zaskoczyłam się jakością kolejnego tomu serii.

Moja ocena: 7,5/10

Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Ilość stron: 346
Rok wydania: 2014

Przeczytane do wyzwań: Grunt, to okładka, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (+ 2,1 cm)
Cytaty pochodzą z książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.