8 czerwca 2015

Na gorącym uczynku


Książki Harlana Cobena wybieram randomowo. Nie planuję tego, po co sięgnę kolejnym razem. Tym razem trafił mi się kryminał z dość kontrowersyjnym motywem pedofilii. Bohaterką powieści jest Wendy Tynes - dziennikarka NTC, która prowadzi program w którym demaskuje przestępców seksualnych, których ofiarami padają dzieci. Wendy na portalach internetowych podszywa się nastolatki i umawia na spotkania ze starszymi mężczyznami, po czym przyłapuje ich, jak sam tytuł wskazuje "Na gorącym uczynku". Ostatnim celem Wendy staje się Dan Merecer. Jego przypadek, z biegiem czasu i wydarzeń w powieści okazuje się być nieco odmiennym i tak naprawdę przez cały czas nie wiemy, czy Dan jest winnym stawianych mu zarzutów.


Styl Cobena charakteryzuje się tym, że czyta się go naprawdę błyskawicznie. W dodatku posiadam książkę w wydaniu kieszonkowym, a więc strony są małe, czcionka standardowa (no, może jedenastka) i spora interlinia, a więc mkniemy przez kolejne rozdziały. Jednak w przypadku tej powieści mojego mistrza kryminału nie wszystko przypadło mi do gustu. I pomimo zawrotnego tempa czytania Na gorącym uczynku nie zapadnie mi na długo w pamięć.

Główna bohaterka którą opisywałam wyżej nie przypadła mi do gustu. Żywię jakąś niewyjaśnioną antypatię do reporterów i dziennikarzy, choć nikt z mediów nigdy mi się nie naprzykrzał. Co więcej, przechodziłam przez etap wyboru studiów na którym zastanawiałam się nad dziennikarstwem. Może chodzi o to, że reporterzy kreowani są na krwiożercze, wścibskie bestie, które nie cofną się przed niczym, żeby dorwać się do jakiejś sensacji. W dodatku prawie każdą reporterkę postrzegam jako chybocącą się na wysokich obcasach babeczkę w obcisłej spódnicy i z okularami na nosie, która piskliwym głosem prawi "Czy może wypowiedzieć się pan na temat ostatniej afery...". I tak też odbierałam Wendy, która często korzystała ze swojego dziennikarskiego instynktu. Postrzegam ją teraz jako kobietę o dwóch twarzach, bo w domu potrafiła być zupełnie normalną kochającą matką, która próbuje radzić sobie w życiu po przeżytej traumie.

Sama zagadka skupia się wokół zaginięcia siedemnastoletniej Hayley McWaid. Z racji wieku dziewczyny mamy sporo motywów szkolnych, typowych dla nastoletniego okresu życia. Coben porusza tutaj kwestię alkoholu spożywanego przez nieletnich. Klimat licealnego życia, swego czasu bardzo lubiany przeze mnie motyw we wszystkich książkach tym razem był mało wyrazisty. Natomiast rodzina Hayley to wzorzec typowo amerykański. Małżeństwo, trójka dzieci, każde ze swoją pasją i każde przez mamę i tatę wspierane. 

Żyjąc w tym świecie, człowiek zderza się z innymi. Tak to już jest. Zderzamy się i czasem ktoś zostaje zraniony.

To co pisze się o książkach Cobena na tyle okładki to prawda. Autor rzeczywiście podsuwa nam mylne tropy i zagadki na pozór nierozwiązywalne. Nie uważam się za jakieś niesamowicie błyskotliwego czytelnika kryminałów, który po pierwszych dziesięciu stronach będzie wiedział, kto jest ofiarą, kto mordercą i na czyje zlecenie, tudzież z zemsty za kogo. Ale czasem staram się trochę pokombinować i wybiec myślami do przodu. Miałam z dwa albo trzy scenariusze i... i żaden się nie sprawdził. Oto piękno czytania książek tego autora - proszę Cię bardzo, kombinuj ile wlezie. I tak Ci się nie uda.

Na gorącym uczynku, choć przyjemne w odbiorze nie powaliło mnie na kolana. Czytałam raczej z rozpędu, a jedyną postacią, która naprawdę mnie zaciekawiła była Christa Stockwell, o której jednak nie napiszę więcej, bo pojawia się w dość kulminacyjnym punkcie książki. Dodam tylko, że to kobieta posiadająca ogromnie dużo mądrości życiowej i godna podziwu. 

Nie twierdzę, że powieść jest zła, ale wiem bardzo dobrze, że Coben potrafi pisać lepiej. A jakby nie było, pisze bardzo dobrze i konstruuje ciekawe intrygi, które swoje źródło mają zazwyczaj w odległej przeszłości bohaterów. Dlatego nie odradzam, choć nie należy za pomocą tej książki mierzyć możliwości autora.

Chce się podzielić ludzi na wyraźne kategorie, zrobić z nich potwory lub anioły, ale to się prawie nigdy nie udaje. Trzeba radzić sobie z różnymi odcieniami szarości i to naprawdę jest nieco męczące. Skrajności są o wiele łatwiejsze.

Moja ocena: "tylko" 7/10

Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 479
Rok wydania: 2010 (oryginał), 2014 (wydanie V w Polsce)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.