26 maja 2014

Złodziej dusz


Urban fantasy to gatunek, który cieszy się ogromną sympatią z mojej strony i śmiem twierdzić, że to taka moja ukochana perełka. Przecież fanów fantasy, kryminałów i dystopii jest o wiele więcej, więc dzięki UF wyróżniam się nieco jako mol książkowy. Gdy pojawiła się seria o Dorze Wilk długo nosiłam się z zamiarem zakupu, aż w końcu przyszedł Pyrkon. Przypomniało mi się, jak to z każdą kolejną recenzją książki pani Jadowskiej ślinka mi ciekła na myśl o przeczytaniu pierwszego tomu. I kupiłam. I co? I szału nie ma. A jest nawet gorzej.

Dorę Wilk zastajemy na miejscu nieco tajemniczej zbrodni w domu emerytki. Emerytka już oczywiście nieco chłodnawa, ale bohaterka podgrzewa atmosferę. Musi też odkryć kto zabił panią Kozanek. Pierwsze rozdziały fundują Dorze zestaw powitalny obowiązkowy dla każdej szanującej się bohaterki urban fantasy. Problemy w pracy (panna Wilk pracuje w policji), kryminał do rozwiązania i co ważniejsze, kłopoty w świecie istot nadnaturalnych, czyli porwanie przyjaciółki i zlecenie od Starszyzny. Mocny początek wzięłam za dobrą wróżbę i nawet polubiłam Dorę. Im dalej brnęłam w książkę, tym mniej różowo było...

Nazwa gatunku, jaki pod swoje skrzydła wzięła Aneta Jadowska to urban fantasy. Fragment "urban" tyczy się tego, że akcja toczy się w realiach miejskich. Z kolei "fantasy", dla bardziej opornych - wprowadza elementy fantastyczne. Wiedźmy, klątwy, zaklęcia, wampiry, wilkołaki, czarownice... Czaimy klimat? Klimat na samym początku książki był nieźle zrobiony i wraz z kolejnymi rozdziałami wyparował. Dora jest wiedźmą, a elementów magicznych w całej książce jest naprawdę nie wiele. Smutne to i męczące, a i odniosłam wrażenie, że nasza bohaterka przez większość książki po prostu snuje się bez celu po Toruniu, przypadkowo odkrywając poszlaki dotyczące złoczyńcy ze świata paranormalnego. Ucz się Sherlocku Holmsie. Co gorsza, Dora ma do pomocy i swojego jakże wielce irytującego Watsona.

Watsonem tym jest Miron. Diabeł z odmiennego systemu religijnego, bo diabeł. Przyjaciel Dory, z którym rozmowy opierają się na ponad przeciętnej ilości podtekstów erotycznych. Co więcej, w czasie trwania akcji niejednokrotnie mamy sytuacje w których scena erotyczna była czymś oczywistym. I nic. Nie chodzi o to, że jakoś szczególnie kibicuję głównym bohaterom (nie, nie, najlepiej niech sczezną w piekle...), ale było to coś, o co dosłownie czytelnik się prosił. A wychodzi na to, że pani Jadowska postawiła na opcję "Dużo gadania, mało robienia". I to drażni, bo jakoś zdzierżyłabym przesycenie tych pikantnych rozmówek, gdyby miały przekład na akcję w sypialni. Najbardziej bawi fakt, że Dora cały czas afiszuje się, niemalże łazi po Toruniu z transparentem o jej niechęci do małżeństwa, a ciągle pogrywa sobie z płcią przeciwną. I to nie tylko z Mironem, bo pani Jadowska pokusiła się o jakże "oryginalny" i zaskakujący chwyt jakim jest trójkącik. Ja rozumiem, że debiut, ja wiem, że początki są ciężkie, ale już dawno przy żadnej książce tak się nie naklęłam na to, co bohaterowie wyrabiają, jak pryz lekturze Złodzieja dusz.

Nic mnie praktycznie w tej książce nie zachwyciło. Bohaterowie byli mega irytujący. Miron vel diabeł z piekła rodem (jak oryginalnie), Joshua vel "jestem prawiczkiem, ale koniecznie muszę zaliczyć", Dora vel "Zaraz wam wszystkim spuszczę manto, tylko krzywo na mnie spójrzcie". Kreacja bohaterów nie wyszła. Miron denerwował mnie swoimi tekstami i zwrotami "Słonko" do Dory (bo tak, to mówiła do mnie babcia, jak sobie coś zrobiłam na podwórku). Joshua, swoim stosunkiem do Dory, który diametralnie się zmienia pod wpływem chwili i "od ręki" zostają najlepszymi przyjaciółmi, choć od kilku lat trzymali się na dystans. Dora jest oczywiście najcudowniejsza na świecie i pomaga wszystkim w koło, jest najpiękniejsza i uwielbia się bić. Gdyby nie jej rzekome łóżkowe schadzki (rzekome, bo czytałam tylko o pogłoskach na ich temat), można by rzec, wzór cnót.

Język autorki. Prosty, momentami niepotrzebnie przekombinowany (np. zwrot "wiedziemko", nie jest w mojej ocenie ani uroczy, ani seksowny, za to powoduje odruch wymiotny, to samo tyczy się okresu "nastolęctwa" < rozkminiłam, że chodzi o to, że ktoś był nastolatkiem...). Są powtórzenia i zastanawiałam się nad szczepionką na wściekliznę dla głównej bohaterki, bo co rusz wspomniane było, że Dora warknęła. Szkoda początkowego świetnego klimatu, w który udało mi się wczuć u którego utratę boleśnie odczułam.

Jeszcze dwie kwestie. Czarny charakter. Kiepsko wykreowany, był chyba tylko po to "wystawiony", żeby Dora miała kolejne pole do popisu. Nie dowiadujemy się o nim wiele, dopiero pewien czas po schwytaniu,chyba tylko po to, żeby dodać powieści objętości. Drugą kwestią jest porwanie przyjaciółki. Myśli bohaterki i informacje o Katii w przeciągu całej powieści zajmują maksymalnie jedną kartkę. Dora najwidoczniej niespecjalnie przejęła się faktem, że jej bratnia dusza, z którą połączona jest krwią, jest w niebezpieczeństwie. Bardziej zajęta była flirciarskimi gierkami i wykrzykiwaniem "Nie chcę małżeństwa, ale w sumie z tobą, Miron, może być, ale jednak nie...". W dodatku to, co dzieje się w rozdziale dwudziestym całkowicie zniesmacza. Nie napisze co to dokładnie, ale wplatanie elementów kobiecego układu rozrodczego (chodzi konkretnie o "dyszące jajeczka pragnące zapłodnienia") w pikantne rozmówki w barze... Nie. Jestem tolerancyjna, ale wszystko ma swoje granice.

Dora każdego uratuje, każdy jej pragnie, każdy ją kocha, a jak nie to wpier... Właśnie tak odebrałam książkę. Kobieta bez słabości. Łączę to niestety z kreacją Georginy w serii spod pióra Richelle Mead i niestety, choć i z tamtą serią się rozstałam, to jednak po czterech tomach, a nie jednym. Jedyne, co zwróciło moją uwagę i mogę zaliczyć pani Jadowskiej na plus to różne systemy religijne, z których wywodzą się bohaterowie. Aczkolwiek pojawienie się greckiego boga wiatru w niebie wśród archaniołów mocno zastanawia i okazuje się, że i tutaj autorka zaliczyła wtopę.

Po kolejne tomy nie sięgnę, a i o Złodzieju dusz mam nadzieję szybko zapomnę. Dobrze, że chociaż końcówka była "spokojna", o tyle, o ile i nie dobiła mnie totalnie. Ale było blisko. Nie polecam i po raz kolejny ze smutkiem stwierdzam, że dałam się nabrać dobrze zorganizowanej kampanii promocyjnej.

Moja ocena: 4/10

Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo: Fabryka słów
Ilość stron: 447
Rok wydania: 2013 (wydanie II)

Przeczytane do wyzwań: Fantastyczna polska, Grunt to okładka (biżuteria), Przeczytam tyle, ile mam wzrosu (+ 2,9 cm)

11 komentarzy:

  1. Bardzo dobrze, że jej w tym początkowym szale nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm...nie dla mnie ta książka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się seria o Dorze podoba, choć 4 tom wzbudził we mnie niesmak... Sięgnę po 5 tom, bo liczę na to, że autorka się poprawi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha ale się uśmiałam :D najlepszy był wątek o szczepionce na wściekliznę ;p No tak jakoś czułam, ze pozycja nie dla mnie... i chyba się nie przekonam :) Świetny tekst DżejEr! Lubię takie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z twojej recenzji wynika, że autorka musi być feministką. Hym... myślę że to raczej za mocne dla mnie, ale to podejrzewałam już, gdy przeczytałam opis z książki będąc w księgarni.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ mi serce złamałaś... Uwielbiam serię o Dorze Wilk i mimo niedociągnięć uważam ją za jedną z lepszych populanych ksiażek w Polsce. Trójkącik jest, ale napięcie miłośne być musi ;) Nie sięgaj po kolejne tomy, bo będziesz bardzo rozczarowana, wszystkie są podobne.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Emerytka już oczywiście nieco chłodnawa, ale bohaterka podgrzewa atmosferę" - tym zdaniem to mnie zniszczyłaś.

    Ciekawią mnie książki Jadowskiej, jakby nie patrzeć staje się coraz popularniejsza na polskim rynku. Szkoda, że chyba nie zasłużenie...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Za mną dopiero pierwszy tom, ale mam kolejne dwa, więc zobaczę co to będzie. Jednak nie jestem tak zachwycona tą serią, jak inni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety, ale często spotykam się z negatywnymi recenzjami powieści fantasy polskiego autorstwa. Może to jakiś taki charakterystyczny nurt, który nie podoba się każdemu? No nie wiem, ale wolę obyczajówki Polaków :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O, a wcześniej dużo dobrego o tej serii słyszałam :) sama nie czytałam, więc nie wiem :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj, a mam zamiar się za to zabrać. Mam nadzieję, że się nie rozczaruję. :|

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.