6 stycznia 2014

Rezydent wieży Księga 1

Klavres jest wielkim magiem zamieszkujący wieżę Irrum. Znajduje się ona nieopodal Ersen w imperium Averyńskim. Nasz bohater specjalizuje się w handlu magiczną bronią, odczytywaniu map i pomocy w zdejmowaniu zaklęć. Wierzy w potęgę magii i czasem przecenia swoje możliwości...

Zbiór opowiadań Andrzeja Tuchorskiego składa się z trzech krótszych form. O tym, że nie jest to jednolity tekst zorientowałam się dopiero pod koniec drugiego opowiadania, bo wydawnictwo łaskawym nie było wspomnieć o tak istotnych faktach w notce z tyłu okładki. Dobrze, że akurat drugie opowiadanie przypadło mi do gustu, bo zirytowałabym się nieco mocniej.

Jako, że łaknę wszelkich książek fantasy, a o Rezydencie wieży wcześniej nie słyszałam, wydawało mi się, że lektura przyniesie mi wiele radochy. Do tego doliczmy jeszcze fakt, że wyszła spod piór polskiego autora, a cenię sobie książki rodzimych fantastów. Od razu zwróciłam uwagę na to, jakiego języka używa Tuchorski, mając na uwadze fakt, że całość nie została zmodyfikowana (mimo wszystko tłumaczenie zawsze odbija się nieco na lekturze) przez tłumacza. Styl pana Andrzeja jest całkiem przyjemny, a momentami dość barwny, co sprawa, że książka jest zarówno łatwa w odbiorze, jak też nie przeraża banałem. Przynajmniej pod katem stylistycznym, bo inne kwestie...

... już się tak cudownie nie prezentują. Po pierwsze pomysłowości niestety autorowi brak. Większość problemów, jakie spotykały Klavresa to oklepane kłopoty typowe dla powieści fantasy. Jakaś klątwa, jakaś wojna ras, jakieś zwaśnione strony, jakaś tajemnica... Wszystko dość łatwe do odgadnięcia, ale na szczęście ten brak oryginalności nie daje po oczach jak reflektory samochodów wyłaniających się z mroku na drodze międzymiastowej. Fakt faktem - nawet trochę Klavresa polubiłam (czyżby lenistwo będące naszą cechą wspólną?) jak i nie narzekałam na jego delikatną zgryźliwość. To mi się podobało i pomimo ogólnie słabej kreacji bohaterów to mogę zaliczyć na plus.

Wydawnictwo postawiło na słaba szatę graficzną i niezbyt miłą dla oka czcionkę. Niestety, pomimo tego, że lektura była lekka w odbiorze to irytował mnie styl czcionki którego nie sposób było ignorować. Nie można było standardowo, Timesem...?

Kogo jednak polubiłam? Gorga, orka będącego sługą Klavresa. Był sympatyczny i uroczy w swoim nieokrzesaniu. Chętnie dowiedziałabym się jego historii, a niestety autor przedstawił nam szczątkowe informacje.

Z kolei przeszłość innych bohaterów jest opisywana na zasadzie wtrąceń do właściwej akcji. Wprowadza to nieco chaosu, bo w pewnym momencie teraźniejszość się urywa i pojawia się skomplikowany opis dokonań i przygód, które przeszły już do historii. Niektóre są ciekawsze, inne zbyłam przeleciwszy tylko wzrokiem. Co ciekawe nie wiele wnoszą do samej akcji i chyba są tylko zapychaczami miejsca.

Jesteście odważni tylko, gdy w ręku ściskacie broń. Myślisz, że człowiek byłby tak samo odważny bez przedmiotów, które wymyślił?

Nie trafiał do mnie również klimat, który autor próbował stworzyć na stronicach swojego dzieła. Gladiatorzy, patrycjusze i imiona stylizowane na rzymskie... Nie. Niby magia, a jednak kapłani i rzymskie bóstwa. Trochę mi się to zestawienie gryzie. W dodatku gdy przyszło mi czytać o walkach gladiatorów skończyło się na tym, że nie bardzo rozumiałam o co chodzi, bo autor bez dokładniejszych wyjaśnień stosował nazwy różnych rodzajów gladiatorów.

Właściwie nie obchodziło mnie co się stanie z moim ciałem po śmierci, ale z drugiej strony, nie chciałem, żeby je coś po prostu zeżarło. Nawet jeśli miałby to być pełen szacunku smok.

Podsumowując - książka lekka i całkiem przyjemna, ale w dodatku przeciętna i momentami po prostu nudna. Nie wielu bohaterów rzuca się w oczy, a brak mapki (moje hobby w książkach!) nie ułatwia sprawy, bo co mi z tego, że wiem, że jakiś bohater pochodzi z Nyrsy, skoro nie wiem gdzie to i z czym graniczy. Nie lubię takich sytuacji. Po drugi tom raczej nie sięgnę, ale nie najgorzej wspominam lekturę Rezydenta wieży.

Kto jest bardziej odważny twoim zdaniem, człowiek, który walczy z z wilkiem za pomocą miecza, czy wielki smok stający bez broni naprzeciw całej sfory?

Moja ocena: 6/10

Wyzwania, w ramach któych czytałam Rezydenta wieży:
1. Fantastyczna Polska
2. Z półki
3. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu (1,5 cm)

A cytaty oczywiście pochodzą z książki :)

12 komentarzy:

  1. Według mnie okładka nawet spoko, kiedyś chciałam przeczytać, ale gdy dowiedziałam się, że to opowiadania, zmieniłam zdanie, bo nie lubię :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli w sumie nie ma po co sięgać :P
    Pozdrawiam :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie takim powieściom mówię "nie". Ostatnio zauważyłam, że mam fazę na obyczajówki, najlepiej takie, gdzie jest przemoc, ukazywanie realiów II Wojny Światowej albo tragizm uczuć... :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, nie. Zupełnie nie moja bajka, zupełnie nie mój styl. Odpuszczam sobie w pełni świadomie i wiem, że nidgy po nią nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się już tak napaliłam, a tu... opowiadania. :( Odstrasza mnie również brak klimatu, nuda i mieszanka magiczno-historyczna. Niestety, ale nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę że sięgnęłabym po tą książkę, tyle że nie lubię opowiadań...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś widziałem już tą książkę i nawet chciałem ją kupić, jednak w ostatniej chwili się rozmyśliłem... teraz widzę, że dobrze zrobiłem, co prawda opowiadania lubię, a magię ubóstwiam, ale nie mam czasu na czytanie przeciętnych książek, a po twojej opinii widzę, iż "Rezydent Wieży" taki właśnie jest - przeciętny... a skłonny jestem Ci wierzyć, bo i ty i okładka wspomina o polskim autorze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przeczytam książki, bo po pierwsze: szóstka to nie najwyższa opinia, a po drugie po prostu by mnie nie zaciekawiła, nie mój gatunek. :-)

    http://shelf-of-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Wpadłam szybciutko powiadomić Cię, że dostałaś na moim blogu wyróżnienie Liebster Blog Award ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Powiedz mi kochana, czy MI się to spodoba? ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oryginalnością to chyba nie grzeszy. No i brak mapki też by mnie irytował, zawsze muszę wiedzieć gdzie co jest!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.