17 listopada 2013

Zew księżyca

Cykl o Mercedes Thompson chodził za mna od dawna. Polecany przez wielu i idealnie wpisujący się w moje listopadowe plany opierające się na czytaniu książek z niebieskimi okładkami... A więc nic mnie nie powstrzymało przed tym, żeby zabrać się do czytania!

Lubię wilkołaki. Urban fantasy też sobie cenię jako jeden z trzech ulubionych gatunków literackich. Więc jak zgrzyta, to smutno mi jeszcze bardziej, niż w przypadku entej niedopracowanej lektury... Czy mocno zalewam się łzami po lekturze Zewu księżyca? Na szczęście nie, choć bałam się przez dość długi czas, że to nieuniknione.

Mercedes Thompson jest mechanikiem samochodowym. Oprócz tego od czasu do czasu gdy najdzie ją ochota Mercedes zmienia się w kojota. Tak, panna Thompson jest zmiennokształtną mającą sieć kontaktów wśród lokalnej sfory wilkołaków. Nasza bohaterka mieszka sama w przyczepie nieopodal posiadłości Alfy wyżej wymienionego stada. Gdy rozpoczynamy lekturę po niedługim czasie pojawiają się kłopoty, martwe wilkołaki i zagadkowe zniknięcie córki Alfy - Jesse...

Lubię urban fantasy, bo nie jest przesłodzone. Ciągle coś się dzieje, zazwyczaj maczają we wszystkim palce wszelkiego pokroju stwory nadnaturalne jak też komplikują życie głównym bohaterom. I tak dzieje się tutaj. Patricia Briggs zaplanowała intrygę z udziałem wilkołaków z różnych okolic, wampirów i czarownic. Pachnie starymi schematami? Nie do końca. Owszem, można się w Zewie księżyca dopatrzyć kilku sztampowych zagrań, ale nie powodują one na szczęście większej niechęci i nie przeszkadzają w czerpaniu radości z lektury. Ponadto zdarza się więcej sytuacji, które tylko wzbudzają naszą ciekawość...

Bohaterowie. Sama Mercedes nie byłą postacią, którą polubiłam od samego początku. Trochę późno ją polubiłam, ale teraz śmiem twierdzić, że to jedna z moich ulubionych żeńskich bohaterek. Zdecydowana w większości przypadków, potrafiąca zachować zimną krew... Tak, Mercy mi się spodobała i liczę na to, ze w kolejnych częściach będzie jeszcze lepiej.
W kwestii męskich bohaterów (których jest za dużo!) rzeknę tak: niby każdy inny, ale mimo to wszyscy podobni. Z łatwością odróżniałam tylko Adama (Alfę), Samuela i Darryla. Reszta stopiła się w wizerunek wilkołaka i niestety ale nie potrafiłam od razu określić, kto jest kim. A, no i mamy jeszcze krwiopijców. Stefan wampir... Stefan wampir... Pamiętniki? Grzeczniejszy Salvatore przeprowadził się do innej powieści, bo miał dosyć Damona? Tutaj spokoju nie zazna, co to to nie. Krwiopijców na szczęście dużo nie ma a i te sceny z ich udziałem wypadły ciekawie, a nawet rzekłabym niebezpiecznie.

Jest klimat. Może nie w całości, ale w przeważającej części powieści na pewno da się wyczuć ten specyficzny, pełen napięcia nastrój charakterystyczny dla okolic w których grasują wilkołaki. Uwielbiam to! I las, wycie wilków, odciski wilczych łap na leśnej ściółce... Noc, pełnia księżyca i kły zatapiające się w ofierze. Cudo!
Na pochwałę zasługuje też rozwiązanie zagadki. W pewnym momencie lektury straciłam nadzieję na to, że zostanę zaskoczona a tu proszę! I właśnie końcówka działa na plus dzieła pani Briggs. Czytałam ją z zapartym tchem i niepewnością wszechogarniającą...

Niestety, kilka niezgodności się dopatrzyłam, a i zabrakło mi udziału damskiej części. Bo co? Mamy Mercedes i stado napakowanych testosteronem facetów którzy przy pełni przemieniają się w wilki. Wszystko fajnie, ale szkoda, że Mercy nie ma jakiejś konkurencji. Zastanowiło mnie też, że bohaterka nie ma przyjaciółki.  

Na podłożu językowym nie mam większych zastrzeżeń, choć nie obraziłabym się, gdyby autorka trochę wzbogaciła język. Nie tracę nadziei na to, ponieważ kilka tomów o Mercy wciąż przede mną... Za to nagana należy się korekcie książki! Złe końcówki, sklejone wyrazy... Już nie pierwszy raz napotykam ten problem w książce wydanej przez Fabrykę słów i chyba trzeba będzie się do tego przyzwyczaić. A szkoda, bo takie uchybienia zapadają w pamięci i zwyczajnie irytują.

Słowami końcowymi niech będą: Nie zawiodłam się, ale i kilku rzeczy mi zabrakło. Na podstawie ostatnich scen coś mi się zdaje, że szykuje się trójkącik miłosny i w związku z tym... GŁĘBOKO WIERZĘ, że autorka tego nie spieprzy. Czuję się lekko rozczarowana, ale serii nie skreślam i skupiam się na jej zaletach. Końcową oceną niech będzie:

7/10

Autor: Patricia Briggs
Wydawnictwo: Fabryka słów
Ilość stron: 420
Rok wydania: 2008 (za granicą), 2010 (II wydanie w Polsce)

Książkę przeczytałam w ramach osobistego mini wyzwania "Czytam niebieskie" ;)

11 komentarzy:

  1. Z urban fantasy mam małe doświadczenie. Jeśli coś wziąłem to z ciekawości. A efekt końcowy nie zawsze był zadowalający.
    Książki Briggs mam w planach. Odległych planach. Jeśli nadarzy się okazja to nie omieszkam skorzystać. "Zew księżyca" także do tego grona zaliczę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wilkołaki nie należą do moich ulubionych postaci Fantastycznych - czasem sięgam po książki z nimi w roli głównej - więc może kiedyś i na tą się skusze :)
    jak korekta leży - to już minus dla wydawnictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tylko piątą część, lecz inne też z chęcią poznam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha to chyba telepatię, bo dzisiaj planowałam przeczytać tę książkę po raz kolejny! Mam ją na półce, co prawda w zielonym wydaniu, ale jednak. Obie okładki strasznie mi się podobają. Grafik wykonał kawał dobrej roboty, każdy musi to przyznać :)
    Wcześnie nie zwróciłam uwagi na to, że żeńskich charakterów jest mało, ale po zastanowieniu stwierdzam, że masz rację. Nie chodzi tu tylko o serie o Mercy, ale ogólnie o PR. Autorki lubią zapominać o innych kobietach lub robić z nich prawdziwe zołzy ;)
    Pozdrawiam ciepło,
    J.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam serię z Mercedes Thompson i z wywieszonym językiem czekam na kolejny tom

    OdpowiedzUsuń
  6. Za mną również chodzi ta seria, ale dotąd nadal tylko chodzi, bo nic nie robię, by ją przeczytać. Mimo tych kilku niedociągnięć, myślę, że kiedyś się za nią zabiorę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o tej serii, ale zaciekawiłaś mnie, gdyż są tu nadnaturalne stwory. Podaj adres, podjadę do Ciebie pożyczyć książkę *żart*. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz przelotem we Wrocku to zapraszam :) Na herbatke i zwiedzanie mej biblioteczki xD

      Usuń
  8. Czytałam dwie części, całkiem przyjemne, ale ogółem to zgadzam się z Twoją recenzją. Zabrakło mi damskich bohaterek. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Za mną podobnie jak za Tobą chodzi ta książka w kółko, ale jeszcze nie miałam możliwości jej przeczytać. na pewno to jednak zrobię, nawet pomimo tych wad, które w niej znalazłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Urban fantasy... chyba można powiedzieć, że coś z tego gatunku czytałam, ale powiedźmy że jeszcze nie spotkałam takiego wampira, który by wzbudził we mnie fascynację wampiryzmem. Do wilkołaków mam podejście podobne co do psów. Potrafią być straszne, potrafią też "współpracować", ale by je zaraz kochać? Co innego wilki jako takie. Fascynujące zwierzęta paradoksalnie mniej się ich boje niż domowych psów. Może dlatego, że żaden wilk jeszcze mnie nie zaatakował.
    Choćby książka była bez wad tematyka nie zniechęca...

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.