12 lipca 2013

Ostatnia bitwa



Kiedy na początku tego roku przystępowałam do wyzwania "Z półki" przyszło mi na myśl: "No, wreszcie przeczytam całą Narnię, co mi na półce zalega, szybko pójdzie, lekkie to i krótkie przecież.". Miesiące mijały, z każdym kolejnym brałam się za kolejny tom i z uśmiechem na twarzy przywoływałam w pamięci opisane przez Clive Staplesa Lewisa baśniowe krainy w których mówiące zwierzęta i nieletni bohaterowie przeżywali na nowo niesamowite przygody nie wyrzekając się ani na chwilę uwielbienia i oddania Aslanowi. Dzisiaj przyszło mi pisać o ostatnim tomie tejże serii i powiem, że jestem w niesamowitym szoku po lekturze siódmego tomu Narnii. Nie mam pojęcia czym kaca książkowego wyleczę, ale pewność mam, że z przeczytanych do tej pory książek to seria o Narnii detronizuje wszystkie poprzednie "cudeńka" z jakimi miałam styczność.

Małpie figle nie często kończą się dobrze, ale tym razem frazeologizm ten należy rozumieć dosłownie. Krętacz, bardzo stary, brzydki i złośliwy szympans wraz ze swoim "przyjacielem" - osiołkiem Łamigłówkiem swoim pomysłem przebrania kopytnego w lwa dają początek końcowi. Co może spowodować duet ssaków z rzędu naczelnych i koniowatych? A sporo, tym bardziej, że Krętacz ma niezbyt szlachetne pobudki. W wyniku nieporozumień po Narnii rozchodzi się wieść o powrocie Aslana, ale gdy brak na to naocznych dowodów... Rodzi się niepokój, nieposłuszeństwo, niepewność i bunt. A potem wojna, która spada na barki ostatniego króla Narnii - Tiriana. Nie wszystko toczy się w dobrym kierunku. O Narnię dopomina się władca Kalormenu a zachwianie wiary w powrót Aslana i podważenie jego istnienia, jak tez zrównanie z Kalormeńskim bogiem Taszą nie poprawia sytuacji.

O ostatnim tomie Narnii słyszałam, że jest szokujący. Że wszystko ma bardzo nieoczekiwane zakończenie i że zwyczajnie zaskakuje. Na podstawie pierwszych tomów można stwierdzić, że Opowieści z Narnii kierowane są do czytelników w wieku 6 - 12 lat. Spojrzawszy na tom ostatni śmiem twierdzić, że ze względu na jego zawartość nie dam memu dziecku czytać tej serii zbyt wcześnie. Ostatni tom jest trudny, zmusza do myślenia, a trup ściele się gęsto. Już na samym początku pojawiają się komplikacje. Od drugiego rozdziału zostajemy wprowadzeni w sam środek akcji, która najpewniej doprowadzi do katastrofy - no chyba, że Tirian zgromadzi odpowiednią ilość popleczników. Łatwym to nie będzie, jednak nadzieja jest. W Aslanie, którego nie ma. Ale pomoc i tak nadchodzi. Miłym zaskoczeniem okazało się dla mnie pojawienie bohaterów z poprzednich tomów i choćby jedno zdaniowe wzmianki na ich temat.

W czasie całej lektury uroniłam łzy pięć razy. Jak nie ja, która zazwyczaj trzyma emocje na wodzy ewentualnie klnie jak szewc (bywa, co poradzić - wiem, że niekobiece, ale czytam zazwyczaj w samotności, więc pozwolić sobie mogę :). Bo ta część jest okrutna i brutalna, ale też wyjaśnia kilka moich wątpliwości i wzbudza tak silne uczucia, że do jutra będę miała niesamowity mętlik w głowie i nieme pytanie, którego w sumie nawet nie umiem sformułować. Ale jakiś pytanie jest i najpewniej dotyczy ono zakończenia książki - szokującego, niesamowitego i budzącego smutek, nostalgię i refleksję. I powodującego rozpaczliwe, desperackie pragnienie powrotu do Narnii.

Język jak zwykle zachwycający, obrazowy i baśniowy, ale niezbyt skomplikowany. Twórczość C. S. Lewisa zamieszała w moim wirtualnym rankingu ulubionych lektur - Morganville zostało zdetronizowane przez Narnię. Klimatem, stylem, nawet fabułą, choć seria Lewisa jest nieporównywalnie krótsza od tamtej. Może właśnie w tym jej siła?

Jeszcze jakiejś zachęty potrzeba? No to radzę spojrzeć na ocenę tego tomu:

10/10


Do tego pochwalę się, że jest to jedenasta książka przeczytana do wyzwania "Z półki" - tym samym zdobyłam poziom trzeci, który sobie wybrałam i który obejmuje 11-15 przeczytanych książek. Ale na pewno nie porzucę czytania zalegających tytułów. Jakim błędem było nietykanie Narnii przez tak długi czas...

Na zdjęciach oczywiście brakuje tomu trzeciego, którego w pakiecie otrzymanym w prezencie komunijnym nie było.

Seria składa się z tytułów:
1. Lew, czarownica i stara szafa RECENZJA
2. Książę Kaspian RECENZJA
3. Podróż "Wędrowca do świtu" RECENZJA
4. Srebrne krzesło RECENZJA
5. Koń i jego chłopiec RECENZJA
6. Siostrzeniec czarodzieja RECENZJA
7. OSTATNIA BITWA

Formalności:
Autor: C. S. Lewis
Wydawnictwo: Media Rodzina
Ilość stron: 195
Rok wydania: 1956 (za granicą), 1998 (w Polsce)

Do tego zostałam olśniona i zainspirowana. Postanowiłam zmienić nagłówek z "Dziecię mroku recenzuje" na bardziej baśniowe ale i nie odstępujące od moich upodobań, bo nieco "końskie":

- PEGAZA PIÓREM PISANE -

^Oto nowy nagłówek mojego bloga^

5 komentarzy:

  1. Czytałam tylko pierwszą część i to bardzo dawno, bo jeszcze w podstawówce (chyba w 5 klasie). Może warto wrócić do tej serii i czytać dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, wstyd się przyznać, nie znam ani jednej części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty już przy ostatnim tomie, a ja jeszcze po pierwszy nie sięgnęłam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie musze po raz drugi wziasc sie za czytanie tej seri, bo za pierwszym razem to mi sie nie udalo.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lektura mojego dzieciństwa ;) Nie pamiętam już, ile dokładnie miałam lat, kiedy zagłębiałam się w Narnię, ale coś mi się wydaje, że była to liczba jeszcze jednocyfrowa ;D Dlatego poza 3 pierwszymi tomami jakoś niewiele z niej pamiętam... Jak tylko dostanę nową półkę, muszę wygrzebać swoje egzemplarze z kartonu i je na niej postawić ;) a także odświeżyć sobie któregoś sprzyjającego dnia...

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.