18 czerwca 2013

Gorycz krwi


Ach, Morganville. Miasto, gdzie dobrze zacząć dzień od ubrania się w coś, na czym nie widać plam krwi.

I tym optymistycznym akcentem (cytat ze strony numer 33) i z utworami z listy od pani Caine w tle zaczynam pisanie recenzji tomu dziewiątego - polskiego, a trzynastego - naprawdę.

 W Morganville nastał nowy "porządek". Jakkolwiek tego nie nazwać, na akurat to określenie sytuacja nie zasługuje, bo oto wampiry dostają zezwolenie na polowanie na ludzi. Znów. Nikomu to się nie podoba oczywiście, poza wampirami i to nie wszystkimi. I tu pojawia się dla mnie pierwsza trudność, bo pisanie recenzji entego już z serii tomu nie jest łatwe, bez spoilerowania. A spoilerować nie chcę, zrobiłam to niedawno w zestawieniu postaci serialowych i wiem, że brzydko to w tekście wygląda... Dobra, będę sobie jakoś radziła.

 Za pewnik uznać należy, że żadnemu mieszkańcowi domu Glassów się reformy nie spodobają. Oprócz tego w Morganville pojawiają się łowcy duchów i zostają zarządzone wybory burmistrza. Znów miasto zostaje ogarnięte chaosem i jak zwykle to na Claire spada obowiązek zaprowadzenia porządku.

 Od samego początku dało się zauważyć, że minimalnie poziom spadł. Przez pewien okres czytania nawet zbliżałam się do stanu podłamania, bo na oko... 3/5 książki na kolana nie powala. Inaczej. Nie przekonuje. Szczególnie powody dla których Amelie przeszła na powrót na ciemną stronę mocy. Troszkę brakuje też humoru, do którego przyzwyczaiłam się w poprzednich częściach. A teraz koniec z wadami, przejdę do zalet.

 Chciałam tylko nadmienić, że powyższe cztery linijki powinny przejść do historii, albowiem DżejEr zaczyna zauważać wady w arcymistrzowskim cyklu, w którym jest zakochana.

 Zaletą na pewno będą zagadki, jakie na tacy podaje nam autorka. Kim jest Kapitan Oczywisty? Jakim cudem z Mirandą dzieje to, co się dzieje? (O, umiem bez spoilerowania i w miarę zgrabnie!) Czego tak naprawdę szukają Angel, Jenna i Tyler - ekipa programu rozrywkowego o zjawiskach paranormalnych? Pytań mogłabym wymienić chyba z dziesięć, jak nie więcej. Ta tajemniczość jest bardzo ważnym elementem w książkach pani Caine. Dzięki niej zaliczyłam na finiszu książki niezły zdziw i "O cholera, o cholera, o cholera!" na głos.

 Romanse i relacje społeczne. Romanse mamy trzy. Dwa wiadome i jeden, o którym wiedzą ci, co czytali tom poprzedni. Niestety, pojawia się i "trzęsienie ziemi" dla więzi łączących czwórkę głównych bohaterów - o czym jest wspomniane na tyłach paskudnej okładki. Żeby nie było, że spoiler.

 Język i styl autorki pozostają bez zmian. Na wysokim poziomie, nie banalne i ciekawe. Za to lubię panią Caine. Że jest dobra i i potrafi tego nie zepsuć. Mam na półce trzeci tom serii o Cassiel i pewnie niedługo się za niego wezmę.

 Jeżeli chodzi o jakieś zmiany w postaciach... Nie dostrzegłam minusów. Za to Claire stała się jeszcze silniejsza i jeszcze bardziej zdecydowana, co widać na końcu książki. I okazuje się, że jednak jej ukochany Shane ma konkurencję i to nie byle jaką.

 A na koniec wspomnę o muzyce - tym razem przesłuchałam prawie wszystkie utwory jakie umieściła na końcu książki autorka. Bardzo fajne kawałki, a niektóre wyjątkowo zapadły mi w pamięć. Szczególnie wkręciło mi się "Soldiers" zespołu Otherwise. Wiele fajnych zespołów już zdarzyło mi się znaleźć dzięki książkom o Morganville, bo w każdym tomie na końcu znajduje się lista piosenek, które pomogły Rachel w pisaniu. 

Moja ocena (OBIEKTYWNA): 9/10
Autor: Rachel Caine
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 364
Rok wydania: 2012 (za granicą), 2013 (u nas)

GONE zaraz mi się kończy (seria), Szeptem już się skończyło, Morganville zostały dwa tomy. Darów anioła jeden, ale mam wciąż przed sobą Piekielne maszyny. Zastanawiam się, co ja pocznę, gdy się wszystko skończy. Może wreszcie wezmę się porządnie do pisania swojej "powieści"

7 komentarzy:

  1. Przeczytałam jak na razie tylko sześć części, a za kolejne zamierzam się brać jak tylko będą w bibliotece :) Boję się tego, że tak jak napisałaś kolejne tomy będą minimalnie gorsze.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam dopiero 4 księgi, lecz wszystkie pozostałe mam w planach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam do czynienia z tą serią ani z tym autorem. Może kiedyś się skuszę, zapraszam http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, nie jestem przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rany... chodzę po tych blogach i zdajęsobie sprawę, że chyba życia mi nie straczy na przeczytanie tych wszystkich ksiązek, którymi tak kusicie. "Wampiry z ..." miałam ochotę przeczytać już jakiś czas temu, ale tak jakoś mnie zeszło. Mam nadzieję, że w wakacje będę miała możliwość nadrobienia tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii, a subiektywna ocena mnie jednak nie przekonuje. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedna z moich ulubionych pisarek. Uwielbiam styl pisania pani Caine!

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.