11 kwietnia 2013

Tam, gdzie śpiewają drzewa, czyli...


...czyli lincz sobie fundnę.

 Wątpliwości nie ulega, że marzec upłynął pod znakiem śpiewających drzew. Wszędzie były zapowiedzi, z tego co się orientuję, pojawił się też konkurs w którym można było wygrać tytuł i każdy w propozycjach wydawniczych na najbliższe tygodnie książkę pani Gallego ujął. W wyniku tej kampanii promocyjnej i u mnie pojawiła się chrapka na Tam, gdzie śpiewają drzewa. Tytuł i okładka wraz z opisem dopełniającym trio oddziaływały na wyobraźnię, podejrzewam, że nie tylko moją, toteż sięgnęłam do własnej kieszeni i zamówiłam sobie własny egzemplarz.

 Lekturę zaczęłam podczas oczekiwania z kumpelą na korepetytora od angielskiego. Kumpela przysnęła, a ja czytałam. Nie powinno dziwić, że wymagania miałam spore, tym bardziej, że byłam dość świeżo po lekturze Pocałunku kier i podobnych wrażeń oczekiwałam po lekturze śpiewających drzew...

 Znamy fabułę? Jest królestwo – Nortia. Jest księżniczka Viana, która wychowała się na dworze i jest już zaręczona z pewnym młodzieńcem. Już w pierwszym rozdziale odnalazłam elementy innych znanych baśni i historii (Śpiąca królewna, Piraci z Karaibów i... i coś jeszcze). Nie wróżyło to obiecująco, ale z lekkością doczytałam pierwszy rozdział. Potem drugi, trzeci, czwarty... STOP. Zatrzymałam się, straciłam zainteresowanie. Gdy ponownie wróciłam do lektury jakiś tydzień później... Oj, zgrzytało!

 Zacznijmy od głównej bohaterki. Jeżeli kiedyś przyjdzie mi robić zestawienie najbardziej znienawidzonych postaci literackich Viana de Rocagris będzie pełniła honory i wystąpi w tymże rankingu na jednym z trzech pierwszych miejsc. Do tej pory nie spotkałam się z tak irytującą, głupią i infantylną paniusią. Damulka przez 85% książki tak niesamowicie działa mi na nerwy, że klęłam na głos bez skrupułów nie przejmując się tym, kto z domowników mnie usłyszał. Przez pół książki Vianę interesują tylko i wyłącznie wytworne stroje i dworskie maniery, nawet w chwili gdy barbarzyńcy najeżdżają jej ojczyznę. Nawet przyparta do muru, kiedy jej cele powinny być bardziej wzniosłe i tak myśli dziewczyny zajęte są modnymi ubiorami. I to ma być buntowniczka? Ignoruje wszelkie porady i nakazy ze strony jedynego sojusznika – Wilka. Jeżeli autorka chciała pokazać w ten sposób buntowniczość i upór to jej nie wyszło. Wykreowała Vianę na płytką, dziecinną i egoistyczną dziewuchę.

 Barbarzyńcy. Czarne charaktery, wrogowie ludu Nortii, uzurpatorzy. Harak i jego pseudo brutalność. Kolejny minus dla autorki – we mnie te podłe dranie z Plemion Stepowych nie wywołały żadnych gwałtownych uczuć. Laura Gallego nie potrafi wzbudzić żadnych emocji – po lekturze śpiewających drzew spodziewałam się może nie kaca, ale... ale czegoś na kształt tego, co czułam po przeczytaniu Pocałunku kiera. Że będę żałowała, że to wszystko już się skończyło, że nie przeżyję kolejnych przygód, że muszę rozstać się z bohaterami. A tu null. Z radością zabiorę się dzisiejszego wieczoru za inną książkę czując ulgę że wydostałam się z tego czegoś co stworzyła autorka.

 Sam Uri też mnie nie zauroczył. Nie było w nim nic urzekającego, chwytającego za serce, nie zrobił nic romantycznego, bohaterskiego... denerwował. Nie mam pojęcia na jakiej podstawie Viana się w nim zakochała, ale widocznie ciągnie swój do swego.

 Ja wiem, że to jest powieść dla młodzieży, ale błagam – tutaj mamy styl gorzej niż przeciętny. Może to wina tłumaczenia, a może autorka powinna bardziej go dopracować. Zdarzały się powtórzenia, a niektóre zdania wyraźnie zostały napisane „na odwal, żeby czymś zapchać”. No bo jakim cudem w POJEDYNKU miecz jednego z rycerzy może siać spustoszenie? Albo za oknem może znajdować się próżnia? Z tego, co mi wiadomo, takie rzeczy tylko w kosmosie...

 Jedyne, za co mogę pochwalić autorkę, to fabuła. Fabuła z ogromnym potencjałem, zmarnowanym, bo wykonanie mnie momentami podłamywało. Na temat miejsca, w którym śpiewają drzewa mamy może dwa rozdziały. Liczyłam na młodzieżowe fantasy z górnej półki, a dostałam przeciętne czytadło z słabo dopracowanym wątkiem miłosnym. To, to już jest zupełne nieporozumienie. Viana i Uri spędzają ze sobą kilka dni i ni stąd ni zowąd chłopak się w niej zakochuje. Nic kluczowego między bohaterami się nie dzieje i mam wrażenie, że element romantyczny został upchnięty „bo tak jest modnie”.

 Okładka jest piękna, choć w druku jest kilka błędów. Najbardziej karygodny to błąd gramatyczny, bo nie ma formy „wymyśleć” - nawet teraz edytor tekstowy robi mi brzydki czerwony zygzak. Tak jak nie ma „lubieć” i „nienawidzieć”, tak nie ma „wymyśleć”. Czyżby się redakcja nie przyłożyła...?

 Koniec końców jest jeszcze jedna zaleta – szybko się czyta. Owszem, jest sporo opisów, a główna bohaterka i cała reszta postaci są raczej schematyczni, to szybko przebrnęłam przez pół książki. Końcówka się dłużyła.

 Od około setnej strony zaczęłam się zastanawiać nad oceną. Będąc w połowie stwierdziłam, że będzie siódemka. Z każdym kolejnym rozdziałem wahałam się coraz bardziej i niestety ale...

6/10

Autor: Laura Gallego
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 399
Rok wydania: 2011 (za granicą), 2013 (w Polsce)

25 komentarzy:

  1. Muszę przyznać, że ostudziłaś mój zapał do tej książki. Gdzie okiem sięgnąć tam same pozytywne recenzje tej powieści. Wyobrażałam sobie, że jest to Bóg wiec co... Całe szczęście, że znam prawdę o tej historii, nie wyrzekam się jej, ale na pewno już z innym podejściem zasiądę do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  2. O nie, skoro główna bohaterka jest taka jak mówisz to zdecydowanie musze sobie odpuścić czytanie tej książki, bo bym chyba tego nie zdzierżyła...

    OdpowiedzUsuń
  3. nienawidzę takich bohaterów jak Viana :/ pomimo tylu pozytywnych recenzji (a wielu blogerów nie wymienia żadnych negatywów), wciąż nie mam ochoty na tę książkę. fabuła nie wydaje mi się zbyt ciekawa, po prostu.

    ps. moja przyjaciółka siedząca obok jest zachwycona szablonem bloga, a muszę powiedzieć, że i mi się podoba, choć taki mrok to nie do końca dla mnie.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po Twojej recenzji trochę inaczej patrzę na tą książkę, szkoda, że wyszło tak przeciętnie, ale myślę, że przeczytam, wyrobię sobie własne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie strasz nawet... właśnie zaczęłam czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojojoj, ostudziła mnie twoja recenzja... Teraz nie odważę się jej kupić, ale przeczytać i tak przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznaję, że i ja byłam w grupie osób, które chciały przeczytać tę książkę. Zaczarowała mnie okładka. To niewiarygodne jak wiele może oprawa graficzna! No, ale po twojej recenzji dowiedziałam się już bardzo dużo o wadach powieści. Myślę, że takie opinie bardzo przydają się, kiedy jest moda na jakąś książkę. Chyba nie tego się spodziewałam, ale i tak z chęcią sięgnę po 'Tam gdzie śpiewają drzewa'. Głównie, żeby sama się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaskoczyła mnie Twoja recenzja, ale czytało mi się ją przednie. :) Ostudziłaś lekko mój zapał do lektury "Tam gdzie śpiewają drzewa", jednak myślę za i tak po tę książkę sięgnę- zawsze muszę sprawdzić wszystko na własnej skórze. xD :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam ją na półce, ale jakoś trudno mi się za nią zabrać. ciebie jakoś nie zachwyciła a czytałam już achy i ochy o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znoszę, kiedy książka jest tak schematyczna, przewidywalna... Okładka faktycznie piękna, tytuł też, ale nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie te wszystkie akcje promocyjne i tak nie zainteresowały tą książką, a teraz czytając Twoją recenzję widzę, że nic nie tracę. I nawet mi z tym dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Myslałam ze dasz maksymalną ocene, a tu zaskoczenie, ale i tak przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też jestem zaskoczona, gdyż czytałam niemal same ochy i achy na temat tej książki a tu takie zaskoczenie. Dziękuję za rzetelną recenzje. Będę teraz przynajmniej wiedziała czego mogę się spodziewać po tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mnie się książka podobała bardzo, ale Uri też mnie nie zauroczył. No powiedzmy sobie szczerze, był po prostu do d***. Mimo wszystko wspominam ją bardzo dobrze. To prawda, że były powtórzenia itd., ale cała jej magia mnie pochłonęła.:)

    OdpowiedzUsuń
  15. 6/10 nie jest źle. :D Szkoda, że Ci się nie spodobało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak pojechałaś po książce, a taka ocena? :P Fajnie, że przeczytałam Twoją recenzję, ja często czuję, że jak wszyscy tak o książce słodzą to mi się nie spodoba :P Kiedyś chciałam sięgnąć, teraz mam wątpliwości...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Po recenzji spodziewałam się niższej oceny :)
    Od samego początku jakoś szczególnie nie ciągnęło mnie do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pomimo twojej recenzji i tak chciałabym sięgnąć po tą książkę. : )

    OdpowiedzUsuń
  19. łeeee.
    Jedną z najgorszych rzeczy, którą mogą spotkać mola książkowego, to książka z potencjałem, który został zmarnowany. Jedyne pytanie, które wtedy nasuwa się na myśl to
    " AUTORZE WHY?"
    Odpowiedź chyba jest znana ;)

    A po książkę może kiedyś spróbuję sięgnąć.
    Kiedyś tam.
    W bliżej nieokreślonej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  20. mysle ze te opisy mogłyby mnie zniechęcic :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie przepadam za takimi opisami, pomimo pięknej okładki raczej odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  22. Od początku nie byłam przekonana do tej książki, i wciąż nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Póki co się wstrzymam. Mam sporo innych książek w planach...

    OdpowiedzUsuń
  24. Cóż takie denerwujące postacie się czasem przydają XD o ile nie są głównymi. Tak sobie pomyślałam, że chciałam próbowałam moją postać (jedną z tych głównych) z początku kreować na taką panienkę, żeby czytnik miał się z czego pośmiać i że niby pod wpływem całej przygody przechodzi taką przemianę. Jaka narracja?

    OdpowiedzUsuń
  25. It's an remarkable paragraph in favor of all the internet people; they will obtain benefit from it I am sure.

    My web page firany

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.