29 marca 2013

Wąż Marlo

 Wąż - niebezpieczna, mordercza profesja. Powołanie, którego Marlo sobie nie wybrał, a której tajniki musiał poznać z każdej strony - zarówno tej jaśniejszej, jak i mroczniejszej...
Węże w powieści Marcina Wrońskiego to ludzie potrafiący myśleć-do, czyli wnikać w cudze umysły, wychwycać z nich potrzebne informacje, jak też podsuwać ofierze odpowiednie myśli. Działają na zlecenie władców, zarządców, lub wykorzystują umiejętności na własny użytek. Szkoleni przez stare węże - mistrzów, u których przechodzą próbę snu i śmierci.

 Początki lektury były trudne - przyznam, że nie miałam pojęcia, czym są węże (oczywiście pomijając powszechne znaczenie tego słowa) i gubiłam się podczas pierwszych trzydziestu, czterdziestu stron. Czytając, wszystko brałam "na wiarę", a mimo to bardzo mnie książka intrygowała. 

 Marla poznajemy jako jedenstaolatka, który zaczyna swoje szkolenie. Jego mistrz Omar kształci go w towarzystwie przybranego brata Lomara. Chłopcy na pozór nie przepadają za sobą, łączy ich specyficzna więź. Gdy Marlo usamodzielnia się i bez niczyjej pomocy wybiera zlecenia, zaczynają się schody. Wąż odkrywa, że jego zajęcia nie zawsze przynoszą pozytywny wynik, a każdy medal ma dwie strony. Jak można doczytać z tyłu okładki - powieść zawiera intrygi, wątki kryminalne, polityczne i magiczne. Z tym ostatnim jest lekki problem. Magii wiele tu nie ma, jest za to wiele przygód. Marlo podróżuje po wielu krainach, szkoli się u drugiego mistrza, który jak się potem okazuje ma związek z przeszłością naszego głównego bohatera. Poznaje niejedną kobietę, choć w większości ich relacje opierają się na fizycznych kontaktach.

 Mamy tu wiele obrazów nędzy i ubóstwa, różne oblicza demoralizacji - alkohol, prostytucja, złodziejstwo... Brakowało mi kontrastu. Nie było żadnego elementu, którym mogłabym się zachwycić, czy napawać. Nie ma też jednego, głównego wątku - cała książka opiera się na przygodach i zdarzeniach, jakie przytrafiają się Marlowi. Nie jest to wielka przeszkoda, jednak spodziewałam się raczej jednej, wielkiej zagadki, która będzie mnie nurtowała przez całą powieść. owszem, pewna tajemnica rozwiązuje się na ostatnich stronach powieści, ale w mojej ocenie jest to tylko zrzucanie masek - dobrzy okazują się złymi, a ci niejednoznaczni...

 Książkę czytałam wracając pksem z Ostrowa Wielkopolskiego. A gdy daje radę sięgać po lekturę w autobusie, w którym zwykle nie czuje się zdolna do pożerania liter, to znaczy, że książka jest dobra. Momentami Wąż Marlo bardzo mnie wciągał i nie mogłam oderwać się od mrocznego i niepokojącego klimatu, momentami czytałam fragmenty nawet niebyt dokładnie rejestrując ich w pamięci. Niemniej jednak książka jest godna polecenia i uważam, że prezentuje całkiem przyzwoity poziom.

 Chciałam zwrócić jeszcze uwagę na język autora - dobrze dopracowany, różnorodny i pasujący do klimatu powieści. Mam na półce inną książkę Pana Wrońskiego i pewnie niebawem po nią sięgnę, chociażby ze względu na styl, jakim posługuje się autor.

Moja ocena: 7,5/10

Autor: Marcin Wroński
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 417
Rok wydania: 2006

Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim blogerom dużo zdrowia, czasu przyjemnie spędzonego w rodzinnym gronie, smacznego jajka i bardzo mokrego Lanego Poniedziałku (tylko książki niech nie ucierpią!) Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. Jakoś nieszczególnie zainteresowała mnie ta książka... Nawet okładka taka sobie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że książka początkowo mnie nie zainteresowała. Nie przepadam za książkami, w których kluczową rolę odgrywają przygody głównego bohatera. Jednakże spodobał mi się ten mroczny i brutalny świat przedstawiony. To że nie będzie dla niego przeciwwagi nie jest dla mnie problemem. Poza tym lubię, gdy pisarz posługuje się zgrabnym lub pięknym językiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli natrafię na nią w bibliotece to z chęcią wypożyczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę tę książkę, ale wydaje się być w miarę interesująca :)

    Również Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Napisane przez polaka? Jeśli tak to może być ciekawie :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakos nie potrafie czytać podczas jazdy autobusem, a jezeli cie az tak kasiazka wciagneła, ze potrafiłas sie skupic to musi byc dobra.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie jakoś ta książka nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawą okładkę ma ta książka - bardzo mroczną i tajemniczą. :)

    Twoja recenzja zachęciła mnie do przeczytania tej pozycji; spodobał mi się sam pomysł na książkę. Szkoda, że nie ma tu zbyt wiele magii, bo to po prostu uwielbiam!

    Ja nie potrafię czytać w czasie podróży - chyba, że jadę pociągiem.
    Po prostu jak skupiam się na czytaniu, a nie na krajobrazie za oknem, to robi mi się niedobrze. ;| Dlatego ci zazdroszczę. :)

    Również życzę Wesołych i spokojnych Świat! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oo, długo szukałam jakiejś ciekawej książki do przeczytania! Okładka fantastyczna, no ale nie o nią chodzi.
    Wesołych świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wcześniej o tej książce w ogóle nie słyszałam, a po Twojej recenzji widzę, że naprawdę warto ją przeczytać. Pewnie ja też gubiłabym się na początku z tym Wężem itd. (właściwie czytając opis nadal nie bardzo wiem o co chodzi :D). Ale to właśnie mnie ciekawi.
    O i chciałam jeszcze zwrócić uwagę bo w recenzji znalazłam taki mały błąd - ''dwie strony. jak można doczytać '' (to 3 akapit) i ''powieść. owszem'' (4 akapit), nie wiem czy chciałaś wstawić przecinek czy nowe zdanie i zapomniałaś o wielkiej literze. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki za poprawkę, już patrzę, co miałam na myśli :)

      Usuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.