
Tytuł: Bez śladu
Autor: Harlan Coben
Wydawnictwo: Albatros
Ilość stron: 336
Rok wydania: 1996 (za granicą), 2005 (w Polsce)
Bo z tym autorem to jest tak: zaczęłam od Mistyfikacji, kiedyś, przypadkowo chcąc na chwilę oderwać się od nierealnych światów fantasy i paranormal. A że książka powaliła mnie na kolana, to przy okazji, nieco dalszej, zakupiłam dwa tytuły tegoż samego autora, nie zorientowana, że Mistyfikacja była tytułem "niezrzeszonym", a te, które nabyłam, należały do serii o Myronie Bolitarze. Przeczytałam Najczarniejszy strach dwa lata temu i koniec końców Bez śladu odłożyłam na półeczkę, żeby grzecznie czekało na swoją kolej. A że podjęłam się wyzwania "Z półki" automatycznie do książek zaliczających się do tejże kategorii należał tytuł Cobena. Nie wiele czasu minęło od rozpoczęcia lektury, a już jestem "po". Czy autor sprostał moim wymaganiom, jakie miałam wobec niego po jego pierwszej książce, z którą się zapoznałam?
Zacznijmy od tego, że nie często czytuję literaturę bez wątków fantastycznych czy paranormalnych, bo zwyczajnie mnie nudzi. Owszem, jest w stanie mnie zaciekawić w nielicznych przypadkach, ale ogólnie rzadko po takową sięgam. W kryminałach Cobena jednak się odnajduję i to dość dobrze. Na samym początku autor zasiał w nas ziarno niepewności, w dodatku można zacząć wysnuwać pewne podejrzenia, co do rozwiązania zagadki, ale ten, kto już choć raz miał styczność z twórczością pana Cobena wie, że kombinować można na różne sposoby, a na sam koniec i tak prawda okaże się inna.
Seria o Myronie Bolitarze... Bohater? Całkiem nieźle wykreowany, inteligentny, z pasją i grający fair. Jednak momentami, rzadkimi i nie odgrywającymi zbyt dużej roli Myron irytował mnie tym, że za wszelką cenę chciał zabłysnąć ciętym poczuciem humoru. Nie zawsze mu się to udawało i tu rodzi się pytanie, czy aby nie był to celowy zabieg autora, żeby nadać bohaterowi nieco... niedoskonałości. Jak już wspominałam, nie przeszkadza to w czytaniu, a czasem Bolitarowi faktycznie udaje się rzucić jakąś celną i ironiczną uwagę... Może zwracam tak na to uwagę, bo lubię, gdy w książce sarkazm i cięte riposty wylewają się niemalże z kart powieści, a nieudolność w tej kategorii po prostu uderza w moją czułą strunę... Ech, ja to się umiem uczepić drobnych mankamentów.
Sam wątek kryminalny jest bardzo interesujący i każda nowa poszlaka sprawia, że nasze dotychczasowe teorie obracają się w popiół, a trybiki w mózgu znów biorą się do pracy... Bo jednak przechytrzenie takiego autora jak Coben mogłoby wskazywać na naprawdę wysoki poziom inteligencji. A ja najwyraźniej cechuję się tylko nieco ponad przeciętną wartością, bo do końca nie zorientowałam się, jaką intrygę tym razem zaserwował nam twórca. Ale jak to się mówi, najciemniej jest pod latarnią...
Na samym końcu, ostatnie dwa rozdziały mocno mną poruszyły. Zagadka już rozwiązana, a że wszystko miało ścisły związek z postacią detektywa, było mi po prostu Myrona cholernie żal. Czytałam, czytałam i po prostu nie mogłam uwierzyć, że padł on ofiarą takiego świństwa. Gdy tak teraz myślę, że mnie mógłby ktoś zrobić coś podobnego... Tutaj za wywołanie nie małych emocji kolejny z wielu plusów dla Cobena.
Moja ocena: 7/10
Książkę przeczytałam w ramach wyzwania: "Z półki"
Mam zamiar uzupełnić swoją biblioteczkę o pozostałe tytuły mojego mistrza kryminału (nie, żebym ich wiele przeczytała i miała jakieś porównanie, ale na razie Coben bezsprzecznie zasługuje na niemałe uznanie). Może zacznę od nabycia pierwszego tomu o Bolitarze...? Przeczytanie nie po kolei nie sprawiło mi trudności, bo każda książka to inna historia kryminalna, ale jednak jakiś porządek chciałabym przywrócić.
Miesiąc krótki, a ja mam na koncie dopiero jeden tytuł. Ilość książek którym powinnam poświęcić swoją uwagę, w tym tytułów maturalnych, przeraża mnie i chyba dzisiaj zza zadrukowanych stronic nosa nie wyjmę... na jutro muszę przynajmniej częściowo ogarnąć Ludzi bezdomnych, kontynuować Balladynę, no i jeszcze w planach mam zacząć Intruza pożyczonego od kumpeli, a za cel honoru postawiłam sobie zwrócić go jej przed premierą filmu, żeby miała okazję zapoznać się z treścią książki... Ach, no i jeszcze mam ochotę wziąć się wreszcie za Synów wilczycy... I tu rodzi się pytanie, co ważniejszym jest, sen, czy czytanie?
Genialny autor. Jeżeli chodzi o kryminały i książki sensacyjne to lepszy jest według mnie tylko Lehane.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Cobena, jego powieści zawsze potrafią mnie zaskoczyć i zaciekawić, w stosunku do jego książek jestem bezkrytyczna, no prawie bezkrytyczna, a duet Bolitare i Win to moja para numer 1.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w pokonywaniu kolejnych prac ;-)
Jeszcze nie czytałam książek tego autora i chyba będę musiała to zmienić :)
OdpowiedzUsuńNadal nie znam twórczości tego autora... jak myślisz, od czego jego autorstwa powinnam zacząć przygodę?
OdpowiedzUsuńpowinnaś zacząć od seri z myronem bolitarem jest świetna. sam zaczynałem od Błekitna krew ,lecz to było błedem , gdybym miał znów zaczynac , zaczął bym od 1 cześći.
UsuńO boże, jaki ten duszek po prawej jest cudowny!
OdpowiedzUsuńNa razie czytałem tylko jedną powieść Cobena (Nie mów nikomu), ale jeszcze kiedyś ponowię spotkanie z tym autorem :)
OdpowiedzUsuńZrecenzowanej pozycji nie znam, ale współczuję obowiązku przeczytania "Ludzi bezdomnych". Dla mnie to było mega niefajne, ale ja nie znoszę Żeromskiego,
OdpowiedzUsuńBardzo lubie twórczość Coben, skusze się na ta książke.
OdpowiedzUsuńNa moim blogu pisałaś, że chcesz przeczytać jakąś książke autorstwa Stephena Kinga. U mnie znajdziesz ich pod dostatkiem.
Pozdrawiam i zapraszam do poszukiwań.
Obserwuje.
Bardzo lubię książki kryminalne, mam ich masę na półce :) O tym autorze jednak nie słyszałam jeszcze.
OdpowiedzUsuńNo ja niestety koncówki włosów musiałam podciąć, bo rozjaśnianie... Ale jak mus to mus :) jeszcze zabieg w przyszłym tygodniu i będę mogła porażać otoczenie karmelowym blondzikiem.
Nie farbuj włosów, jeśli nie musisz - nie warto. Tyle, ile ja pakuję w te włosy kasy, to jest masakra :D już dawno bym sobie odłożyła na jakąś wystrzałową kreację.
Ja mam właśnie książki z serii o Myronie, ze srodka. Nie mogę się wczuć w nie.
OdpowiedzUsuńPamiętam jak kiedyś koleżanka opowiadała mi o tej książce. :) Wkrótce zamierzam zapoznać się z twórczością pana Cobena. :D
OdpowiedzUsuńJeden Coben leży na półce już od dwóch lat, chyba najwyższa pora, by go przeczytać :)
OdpowiedzUsuńMam ochotę na jakiś porządny kryminał, ale kompletnie nie wiem od czego zacząć :)Skoro tak zachwalasz tego autora to może w najbliższym czasie kupię ze dwie jego książki..tak na próbę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ja też rzadko sięgam po książki "nie-fantastyczne", i na razie jakoś ciężko mi idzie to zmienić. Na Cobena i tak nie mam najmniejszej ochoty więc mówię mu NIE :)
OdpowiedzUsuńPrawie w ogóle nie czytam książek kryminalnych jednak twórczość Cobena jest nieco inna od pozostałych :) poza tym postanowiłam zapoznać się z książkami takich autorów jak S. King czy H. Coben, ich utwory można w końcu nazwać klasykami w swym gatunku :) Świetna recenzja :) pozdrawiam :3
OdpowiedzUsuńMoja mama ją czytała i ponoć jest świetna :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do Sb.:)
Coben od dawna za mną chodzi i w końcu będę się musiała zapoznać z jego twórczością :).
OdpowiedzUsuńOj tak, Coben jest mistrzem swojego gatunku. No, jednym z kilku. I choć szybko się zapomina o tych jego opowieściach, to podczas czytania zapewniają niezłą rozrywkę. I zawsze - zaskakujące zakończenie. I zdecydowanie ważniejsze jest czytanie. Bo, jak to było w "Bezsenności" - wyśpisz się po śmierci :]
OdpowiedzUsuńZawsze, gdy nadchodzi późna godzina, dochodzę do podobnego wniosku "Jeszcze kiedyś znajdę czas, żeby się wyspać" ;)
UsuńLubię Cobena. A książkę czytałam i podobała mi się:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!
Od jakiegoś czasu zabieram się za lektury tego Pana, jednak ciągle brak czasu (a książek od groma) ;) Mam nadzieję, że prędzej czy później przeczytam te i inne jego książki ;)
OdpowiedzUsuńNie czytam kryminałów , ale po Twojej recenzji chyba skuszę się na jeden
OdpowiedzUsuńWszystkie książki Cobena mają coś w sobie, co wręcz każe je uwielbiać. Kiedy ja przeczytałam pierwszą powieść tego autora, byłam naprawdę zachwycona. Inne wręcz pożerałam. Dla mnie jest to mistrz kryminałów i jak na razie jeszcze nikt go nie przebił.
OdpowiedzUsuńOsobiście polecam Ci "Jedyną szansę" i "Nie mów nikomu", która zrobiła furorę. Ale jeśli interesuje Cię ten autor, to na pewno, prędzej czy później, po nie sięgniesz.
Pozdrawiam.
***
http://zaslodkakawa.blogspot.com/