30 września 2012

Wake me up, when september ends...

Jestem tak cholernie senna, że nie gwarantuję, że nie zarażę ziewaniem w tym poście. Na kwejku mi mignął obrazek następujący o tym, że kończy się wrzesień i trzeba obudzić Billiego Amstronga (autor piosenki z tytułu i lider Green Day). Troszkę się uśmiałam na tym i rozbudziłam, ale nie wiem, czy mojego stanu nie spowodowała godzina matmy, którą właśnie zaliczyłam.
O, tosty... mmm, ktoś coś mówił o spaniu?
No, piszę dzisiaj od rzeczy, taki dzień. Skończyłam czytać Noc Blizn. Polecam i to gorąco, bo książka jest prześwietna. Postaci, akcja, fabuła... nawet nie pamiętam, w którym momencie mnie tak wciągnęła. Pędzę za tydzień po drugą część.
Powinnam się uczyć do angielskiego. Naprawdę, nauczycielce już bardzo, ale to bardzo zalazłam za skórę. Może uda mi się napisać jutrzejszą kartkówkę na minimum trzy. Dobrze by było, bo ostatnie dwie... przemilczę.
To październik co? Od zawsze ta nazwa była dla mnie synonimem moich urodzin. A teraz zostały mi trzy tygodnie dzieciństwa. Impreza się szykuje fajna, goście pozapraszani... A potem to zleci. Obym się zdążyła do matury pouczyć. I miała do tego większy zapał niż dzisiaj do... wszystkiego.
Przez cały weekend nie tknęłam Carmen. Bywa. Znaczy dzisiaj tknęłam, na kwadrans przed godziną wyznaczoną do nauki. Ha ha ha. Co więcej, napisałam z sześć linijek.
A wieczora wczorajszego zebrało się dziecku na radosną twórczość. Zaowocowało to dwiema bransoletkami dość, hm, prostymi w swej istocie, bo tylko z pozaczepianych o siebie kółeczek. Ale czasem potrzebuję jakiegoś skromniejszego dodatku, kiedy i tak już cała jestem czaszkami obwieszona... I jeszcze opaskę na rękę sobie zrobiłam z paska od kluczy we wzory typu moro. Nie omieszkam wspomnieć, że talentu krawieckiego u mnie się człowiek nie dopatrzy, a i dzieła nieco zszargają u niejednego poczucie estetyki.
Dobra, wracam do słówek. A dla dopełnienia motywu przewodniego dnia dzisiejszego...


6 komentarzy:

  1. No, "spaać" to westchnienie przewodnie ostatnich dni. Rozumiem Cię. A gdzie te 6 linijek Carmen? ;> Dlaczego nie mam ich na gg? Co do piosenki, to rzeczywiście pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo na gg cię nie ma i nie jesteś z Carmen na bieżąco.:P

      Usuń
  2. Wiesz co . po przeczytaniu tego informuję Cię kochana - że idę spać ..
    pozdrawiam gorąco ;*****

    OdpowiedzUsuń
  3. angielski to trudny jezyk ale na pocieszenie moge powiedziec ze nigdy nie bylam z niego dobra ;-)
    dziś jest taka piękna pogoda ;-) i to nie pora na spanie choc w szkole tylko ma się na to ochote ;D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sobie jakoś rozłożę tę serię, żeby potem nie czekać nie wiadomo ile na ten ostatni tom ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam "Nocy Blizn", ale chyba się skuszę skoro uważasz, że książka jest świetna. Dodaję do obserwowanych. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.