Jaka jestem?

Generalnie, to nie lubię o sobie mówić i najlepiej byłoby, gdyby to ktoś mnie opisał... A z drugiej strony, gdy wchodzę na nowy blog wolę wiedzieć, kogo teksty czytam. Łatwiej mi wśród tych wszystkich nazw związanych z książkami i czytaniem połączyć osobę z danym adresem. Tak więc uzewnętrznić się trochę nadszedł czas...

Dumna książkomaniaczka. To tak na początek. Czytanie książek gdzieś tam zawsze się przewijało, chociaż jeszcze w podstawówce myśl o lekturze wywoływała u mnie ciarki na plecach. Jednak już w gimnazjum coś zaczęło się zmieniać i za sprawą Pamiętnika księżniczki zainteresowałam się młodzieżówkami. Później przyszedł czas na mało godne pochwały czytanie Zmierzchu, zachwyt paranormalami i w końcu Harry Potter. Dziś króluje fantasy.

Żadnej ściemy. Stawiam na prawdę, zarówno w recenzjach, jak i w życiu. Nie lubię kłamać i nie lubię być okłamywaną, nawet jeżeli prawda miałaby trochę zaboleć. Z wielu rzeczy zdaję sobie sprawę, biorę pod uwagę czyjeś uczucia, zawsze pamiętam o tym, że każdy medal ma dwie strony. Że próbując wyrobić sobie o czymś opinię lub osąd nie można zapominać o tym, że zawsze jest jakieś "z drugiej strony". Czasem jest to powodem strasznych rozterek.

Entuzjstka muzyki na żywo. Często wybieram się na koncerty zespołów, które darzę sympatią i uczuciami nawet dużo silniejszymi, niż sympatia. Bez zastanowienia jestem w stanie wywalić kasę na koncert zagranicznego wykonawcy, który odbędzie się wiele kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. Praktycznie żyję muzyką, której słucham i to kocham.

Jagoda w dowodzie osobistym. Ale wolę, jak mówi się na mnie Jag.

Ewidentnie niezdyscyplinowana. Przynajmniej w tych ważniejszych aspektach codzienności, jak na przykład szykowanie się na następny dzień, czy nie odkładanie nauki na później. Albo wstawanie z łóżka. Potrafię to robić przez pięć godzin z ustawionymi budzikami co dziesięć minut i tłumaczyć sobie, że na spokojnie starczy mi pół godziny, żeby się ogarnąć. A potem stwierdzam, że nie pojadę na pierwsze zajęcia i... Po dwóch tygodniach kończą się nieobecności do wykorzystania. Paradoksalnie, kiedy już coś sama zaplanuję, konsekwencja raczej mi wychodzi. I nienawidzę się spóźniać.

Ratunek. Lubię pomagać. Czasem łapię się na tym, że pomagam komuś, kogo nie do końca lubię. Nie jakoś często i żył też sobie nie wypruwam, ale umiem w jednej chwili zapomnieć, że tego kogoś nie darzę ciepłym uczuciem i po ludzku go poratować.

Cierpliwa, ale nie podczas czytania. Czytam dużo, ale wysiedzieć przy książce dłużej niż godzinę jest mi ciężko. Jestem strasznym niecierpkiem i jak w ciągu dwudziestu stron książka mnie nie zaciekawi to odkładam... Nie na długo, ale na chwilę obecną (czyli tą, w której czytam) zdecydowanie. Podobnie ma się sparawa z oglądaniem filmów i seriali, które w sporej mierze mam nieukończone, bo znudziłam się gapieniem w ekran.
DżejEr Carmen, Pierwsza tego imienia

Antysystemowiec. Trochę nim jestem. Znaczy nią. Jest we mnie jakaś taka przekora, chęć zrobienia wszystkiego po swojemu. Jest jakiś schemat działania, a ja mu zaprzeczę. Oczywiście z głową, nie będę pchała się na czerwonym świetle na jezdnię tylko po to, żeby pokazać brak akceptacji dla reguł, których wszyscy przestrzegają. 

Rekiny w filmach. Najlepiej zmutowane, Albo inne zmutowane niebezpieczne zwierzaki. Kocham takie produkcje, jaram się nimi i to nie ma wcale znaczenia, że rekin pływający w piasku to wymysł całkowicie absurdalny, a "Piraniokonda" brzmi śmiesznie. Dawać to, obejrzę!

Miłośniczka jeździectwa. Zgadza się, konie to moja miłość i to jeszcze dłuższa niż samo czytanie. Co prawda realizowanie tej pasji nie odbywało się bez dłuższych przerw, ale jedną z niewielu rzeczy sprawiających mi ogromną radość jest obcowanie z tymi pięknymi zwierzakami.

Epicentrum czerni. W zasadzie to jest to mój ulubiony kolor, a zaraz za nim znajdują się czerwony i niebieski. Jednak to właśnie w kolorze czarnym najwięcej mam ubrań, jak i włosy i jeżeli mam sobie wybrać cokolwiek, co występuje w różnych barwach, np. jakiś przedmiot, to szukam czarnego. Lubie go łączyć z innymi odcieniami, żeby nie było zbyt monotonnie, ale uwielbiam wyrazistość czerni. Jedyne, czego unikam w tym kolorze, to biżuteria, która gubi się wśród moich kłaków. Ale poza tym to zazwyczaj stawiam na czerń i nie wydaje mi się, żeby był to objaw jakiejkolwiek depresyjności.

Nieśmiała. To też trochę zależy od tego, w jakim towarzystwie jestem. Na przykład wśród nowych osób potrafię odzywać się półsłówkiem, a wśród bliskich i znajomych ściągać na siebie bez przerwy uwagę i się wygłupiać. Ale zazwyczaj w gronie zupełnie nieznanych mi osób czekam, aż ktoś pierwszy do mnie zagada. Co nie zmienia faktu, że nowych ludzi poznawać lubię!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Drogi czytelniku, liczę na to, iż pozostawisz po sobie coś więcej niż tylko dwu wyrazowe stwierdzenie "Chyba przeczytam", albo "Brzmi ciekawie". Byłabym niezmiernie wdzięczna za lekkie wysilenie się co do treści zamieszczanej w komentarzu.
Z góry dziękuję za wszelkie opinie, nie tylko pozytywne, ale i krytyczne, jestem otwarta na sugestie i skłonna do podjęcia dyskusji.